pytanie
...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pytanie
To były Mazury. Rozległe, pachnące rybą jeziora, długie pasy przybrzeżnych trzcin, drewniane pomosty, lasy i słońce. Setki różnych jachtów, i tych pięknych, lśniących, dostojnych, i tych skromniejszych, prostszych. Mrowie sunących z gracją przed siebie białych żagli. To były Mazury. Żeglarskie przystanie z równo poustawianymi łódkami, kikuty masztów, raźne rozmowy, śmiechy załóg - doświadczonych żeglarzy, starych bywalców, ale też i tych dopiero co zaczynających spotkanie z wielkimi jeziorami. Ogniska i gitary o zmroku. Czas wakacji, czas przygody, czas nowych przeżyć i doświadczeń. Gotowanie na kuchence w kokpicie, niewygody spania na koi, klarowanie lin, poranne mycie w chłodnej wodzie. A potem już tylko żagle na maszt i w drogę. Pośród skrzeczenia perkozów, w nowe krainy, do nowych portów, do nowych ludzi i zdarzeń. To były Mazury. Układaliśmy się właśnie do spania, cumując na dziko w małej zatoczce pomiędzy trzcinami. Wiatr kołysał gałęziami drzew, woda cicho postukiwała o burty. Postanowiłem wyjść z mesy, by trochę wczuć się w panujący nastrój. Trzciny drżały wokół, szumiały delikatnie. Poza tym cicho. I pusto. Tylko my, zagubieni gdzieś w jakiejś uroczej zatoczce, szykowaliśmy się do snu, chwili przerwy w nieustających nowych wrażeniach. Noc. Niewyraźne kontury linii drzew po przeciwnej stronie wody. Spojrzałem odruchowo w górę... To był prawie szok. Zupełnie nie do pojęcia. Nigdy dotąd czegoś takiego nie widziałem. Chmary jasnych punkcików poprzedzielane od siebie kawałkami ciemnogranatowego nieba. Miliony gwiazd od wschodu do zachodu, z południa na północ. Jasna smuga, coś jakby mgiełki, ciągnęła się w poprzek kopuły nade mną. Droga Mleczna. Nasza galaktyka. Cisza, noc, gwiazdy. Żadnego sztucznego światła. Gapiłem się w górę zupełnie porażony widokiem. Ale one były też w wodzie. Falowały lekko, migotały w zmarszczkach jeziora. Ogromna przestrzeń z mnóstwem świecących kropek była w zasięgu ręki. Jakby wielka dekoracja rozpięta nad głowami zdumionych widzów. Ale nie. To było całkiem prawdziwe. W ułamku sekundy, gdzieś na wschodzie, niebo
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil marcak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…