Erotyka · 4 min czytania
Q
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Jestem Q ! – powiedziała dziewczyna chropowatym od papierosów głosem. Podrapał się po swoich idealnie ułożonych włosach. Uśmiechnął się niemrawo. - Q?... Tak masz na imię?- odgarnęła białe od słońca włosy niecierpliwym ruchem. - Czemu wszyscy się dziwią? – teraz jej głos nabrał piskliwej barwy. Wzniosła oczy ku górze i pokręciła głową z dezaprobatą. Już otwierała swoje malutkie usteczka na kształt dzióbka, ale on był szybszy. - Bo tutaj NIE MA takiego imienia – obnażył całkowicie swoje czyste szkliwo. I dodał ten denerwujący ruch brwiami, który doprowadzał ją do szaleństwa. - TUTAJ to może sobie być co chce. Jeśli nie masz ochoty to nie odzywaj się do mnie w ogóle. Jeżeli nie przejdzie ci przez usta moje imię... – odwróciła się na pięcie, prawie że wybijając mu oko czarną parasolką. Nie zawołał za nią. Prychnął tylko i wzruszył ramionami. - Że też... – mruknął pod nosem. Jakaś staruszka obejrzała się za nim z obruszeniem. Zdawało mu się, że wszystkim zawadzał. Poszedł jednak pewnym krokiem w stronę restauracyjnego ogródka. Kelnerce widocznie też się nie podobał. Narzuciła na siebie pomarańczową pelerynkę i z zaciśniętymi ustami i miną rozwścieczonego krokodyla wycedziła: - Zapraszamy do środka!! - A ja chciałbym dzisiaj się przewietrzyć... Proszę mi tu przynieść jakąś dobrą pizzę czy coś... - Proszę do środka – teraz ton młodej dziewczyny nie wydawał się ani przez chwilę uprzejmy. - A niby to dlaczego? – spytał z przekąsem i rozsiadł się wygodnie w plastikowym krześle. - Bo jak sam pan widzi PADA DESZCZ. - To ja dziękuję za usługi – bąknął niemiło i szarpnął się opuszczając teren jego ulubionej (