filozofia · 5 min czytania
Questy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Schody prowadziły w dół wprost do dwuskrzydłowych, pogrążonych w mroku drzwi. Na górze stało czterech mężczyzn spoglądających w mrok. -Ciekawe co czeka nas dzisiaj.- powiedział jeden z nich.
Szli długim korytarzem o białych ścianach. Z niedaleka dobiegało głośne brzmienie muzyki elektronicznej. -Mówili że dzisiaj coś zrozumiem.- rzekł jeden z nich. -Ja mam odkryć siebie.- głos drugiego brzmiał jakoś dziwnie. -A ja mam zamiar po prostu dobrze się bawić.- trzeci mówił lekko i wesoło. Czwarty natomiast szedł w milczeniu.
Weszli do przestronnej sali, w której panował półmrok. Mnóstwo ludzi tańczyło w rytm muzyki elektronicznej. Rozejrzeli się, a po chwili podszedł do nich wysoki mężczyzna w ciemnych okularach. -Witajcie panowie. Czym mogę służyć?- spytał. -Mówili że dzisiaj coś zrozumiem.- powiedział pierwszy. -Jesteś na to gotów Gavorin? -Czekam na to od ostatniej sesji. -A zatem idź tym tamtędy.- mężczyzna wskazał korytarz znajdujący się na wprost nich.- I wejdź w drugie drzwi po prawej stronie. Pierwszy mężczyzna zawahał się tylko przez chwilę, po czym ruszył. -A ty Karl? Po co przyszedłeś?- spytał mężczyzna w ciemnych okularach drugiego z przybyłych. -Miałem odkryć siebie. -Jesteś na to gotów? -Nie myślę o niczym innym. -A zatem idź tym samym korytarzem i skręć w trzecie drzwi po lewej stronie. Gdy tamten zniknął mężczyzna w ciemnych okularach zwrócił się do trzeciego. -Po cóż dzisiaj Mel? -Zamierzam się zabawić. -A więc idź, znasz zasady. Mel ruszył na środek sali i przyłączył się do grupki skąpo odzianych tańczących kobiet. -Orwell? -Jak zawsze, poczekam na nich.- powiedział milczący do tej pory mężczyzna. -A więc siadaj.- człowiek w ciemnych okularach wskazał mu kanapę.
Gavorin otwarł drzwi i wszedł do ciasnego pomieszczenia. Znajdowało się w nim czterech ludzi, którzy palili skręty. -Witaj ziomku, chcesz się przyłączyć?- spytał jeden z nich.
Za drzwiami był korytarz, który kończył się gołym murem z czerwonej cegły, o który oparty był młot. Karł podszedł bliżej i dokładnie obejrzał ścianę. "Aby dotrzeć do celu trzeba pokonać pewne przeszkody tak? No cóż, zatem do