Wojna · 3 min czytania
Racja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stanęły naprzeciwko siebie dwie wielkie armie. Dwie pancerne racje z argumentami ze stali. Ludzie skierowali swoją broń przeciw sobie. Za kilka chwil runą na siebie i zaczną zabijać. Która racja jest lepsza? Żaden z nich tego nie wie, ale każdy walczy broniąc swojej. Zaraz rozpocznie się kolejna walka, która nie rozstrzygnie niczego. On też tam był. Stał pośród sobie podobnych, niczym nie różniących się żołnierzy. Wszystkich łączył strach i zamieniał w kukiełki trzymające broń. On stał i trzymał kurczowo sztandar. Najcenniejszą rzecz, jaką kiedykolwiek widział. Był gotów za nią umrzeć. Ale ani on ani żaden inny żołnierz nie był w stanie zauważyć, że dzierżył tak naprawdę długi drzewiec z rozpiętą czerwoną flagą, na której był jakiś kolorowy malunek. Dla niego i towarzyszących mu kukiełek był to najwspanialszy znak. Symbol racji, którą znali od dziecka, w którą wierzyli i dzięki której utrzymywali się przy życiu… i za którą zaraz zaczną zabijać. W końcu na znak jakiejś lepiej ubranej kukiełki rozpoczęła się bitwa i wielkie pancerne racje uderzyły na siebie. On również ruszył wciąż trzymając sztandar. Rzucił się jak inne kukiełki z niezrozumiałą, ślepą wściekłością na wroga. Stal uderzyła o stal. Ziemia otwarła swoje zmęczone już usta i z niesmakiem zaczęła spijać krew. On jednak już nie widział krwi, cierpienia i bólu. Wyłączył swój umysł i robił to co inni – walczył. Wciąż dzierżył dumnie…