Inne · 7 min czytania
Raj
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Krążyłam pomiędzy rajskimi kwiatami. Było mi cudownie ciepło, nade mną wisiała złota kula słońca. Wyciągnęłam ku niej rękę, złapałam dwie złote nici. Wplotłam je w ciemne włosy. Wokół unosił się zapach jabłek. Rośliny oplatały mój dom, bluszcz owijał się wokół niego niezwykle zielonym wieńcem, omijając okna i niknąc pod niszą lśniącego czerwienią dachu, odbijającego słońce. W tafli stawu widziałam samą siebie: wysoką kobietę, która dotarła do samego Raju. Patrzyłam na siebie jak na kogoś innego, obcego… wysoka, szczupła kobieta, która stała przede mną, miała całkiem inne spojrzenie, inną sylwetkę, inne włosy niż prawdziwa ja! Ta kobieta, którą widziałam, miała prześliczną, oliwkową cerę. Niemalże nie było widać kilkunastu piegów, które dodawały jej twarzy filuterności. Zadarty, mały nosek wyglądał, jakby wciąż się dąsała. Miała wielkie, głębokie, jasnoniebieskie oczy otoczone czarnymi, długimi rzęsami. Jej usta lśniły szkliście w świetle słońca, odbijając jak diamenty promyki. Jej twarz okalały ciemnobrązowe włosy, skręcone w fale, opadające aż do połowy pleców. Zza niej padało słońce, wyostrzając kontury jej sylwetki. Była ubrana w srebrzystą sukienkę z jedwabiu, krótką i odsłaniającą jej długie, szczupłe nogi, o jakich ja zawsze marzyłam. Była bosa. Zapatrzyłam się w jej twarz; gdybym mogła choćby o takiej pomarzyć. Zanim trafiłam do Raju miałam okrągłą twarz, ciemnogranatowe oczy, jasne włosy i prosty nos. Marzyłam, by wyglądać jak ta kobieta od zawsze. Nie wierzyłam w obraz odbijany przez lustro wody. Oderwałam wzrok od „swojej” sylwetki. Weszłam do domu. Sceneria zmieniła się, jakby ktoś na zewnątrz przesunął kartkę z narysowanym tłem. Drzwi chaty zatrzasnęły się, za oknem natychmiast zapadła noc i zaczął padać śnieg. W kominku zapłonął ogień i zrobiło mi się ciepło. Stwierdziłam, że mam na sobie długie spodnie i ciepłą koszulę. Usiadłam na kanapie przed kominkiem. Zapatrzyłam się w ogień. Czy to naprawdę jest Raj, o którym tak zawsze marzyłam? Czy chata z płonącym na kominku ogniem to jest to, czego pragnę? Czy wygląd prześlicznej kobiety jest mi pisany, czy to po prostu niespełnione marzenie? Czy samotność w Raju to naturalna kolej rzeczy, czy po prostu nie mogę tu być z kimś innym przez mój marny żywot? Ja na Ziemi byłam marną kopią mnie z Raju. Przypomniałam sobie wszystkie moje ziemskie przemyślenia. Siedząc na moim łóżku, w małym, brzoskwiniowym pokoju, wpatrzona w okno, za którym zachodziło słońce nad miastem, myślałam o całym moim dniu; co zdarzyło się w szkole, potem pracy, co w domu, w rodzinie. Myślałam nad tym i podsumowywałam, gdy zasypiałam. Codziennie. Znów dziwne uczucie. I znów inna sceneria. Mój brzoskwiniowy pokój. Jasne ściany, jasnobrązowe meble. Naprzeciwko łóżka okno, po prawej stronie; drzwi. Na drzwiach wisi plakat z czarnym koniem tonącym w słonecznikach. Takim, o jakim zawsze marzyłam, i nigdy go nie dostałam. We wnęce obok okna stoi szafa i regał na książki, na drzwiach szafy wiszą moje zdjęcia z przyjaciółkami, z