Wojna · 4 min czytania
Recenzja : All You Need Is Kill.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dziesięć złotych. Tyle kosztowała książka, której przeczytanie było jednym z przyjemniejszych przeżyć w moim życiu. Uwierzycie? Po książce, która tyle kosztuje powinienem spodziewać się najgorszego chłamu, a tu niespodzianka. I jak tu nie wierzyć w cuda? Na podstawie tej light noveli powstał nawet film „Na skraju jutra”. Film ma do książki luźny stosunek, jednak nie ignoruje jej całkowicie. Polecam obejrzeć, szczególnie jeżeli jesteś fanem, lub fanką Toma Cruise'a. Chłopak gra całkiem przyzwoicie. Do tego jeszcze jest manga, którą można dostać legalnie w Polsce. Warto w szczególności, że za rysunki odpowiada Obata Takeshi znany w Polsce jako współautor mangi„Death Note”. „All You Need Is Kill” autorstwa Hiroshi Sakurazaka opowiada historie przeciętnego szeregowego żołnierza, jednego z wielu ubranych w automatyczne kombinezonu, i wysłanego na wojnę z tajemniczą rasą nazywaną Mimami. Chłopak ginie podczas swojej pierwszej bitwy, a następnie budzi się dzień przed walką. Zostaje uwięziony w pętli czasowej skazany na ciągłą śmierć… Tylko czy na pewno? Wydaniem zajęła się Galeria Książki i jest dobrze. Zachwytu mojego nie wzbudziło, ale obyło się bez odruchów wymiotnych. Miękka okładka z grafiką z filmu „Na skraju jutra” prezentuję się znośnie. Sama zawartość też prezentuję poziom. „All You Need Is Kill” zbiera ciepłe oceny zarówno ze strony krytyków, jak i czytelników. Ludzie uczuleni na japońszczyznę mogą odetchnąć z ulgą. Książka pozbawiona jest typowych dla tamtego ludu dziwactw, z małymi wyjątkami, a sama pani tłumacz zasługuje na pochwałę. Fani science- fiction…