Inne · 6 min czytania
Recenzja dylogii o Endymionie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Endymion zgodnie z prawami fizyki kwantowej będący jednocześnie żywy i martwy w pudełku Schrödingera, opisuje swoją dziesięcioletnią odyseje, podczas której pełnił funkcje ochroniarza pewnej dziewczynki, Enei. Enea przez swoje pochodzenia, ma stać się nowym mesjaszem ludzkości. Ściga ich organizacja zwana Pax, która jest zbrojnym ramieniem kościoła katolickiego. Taka pokrótce jest fabuła nowo wydanej w Polsce dylogii Dana Simmonsa ‘Endymion” i „Triumf Endymiona”. Jaka jest ta książka? Jednym słowem magiczne. Niesamowite zwroty akcji, szybko i niezwykle ciekawie rozwijająca się fabuła sprawia, że po prostu nie można się od tej książki oderwać. Książka pisana jest w dosyć dziwnej narracji. Teoretycznie jest to spis wspomnień Raula Endymiona, który czeka na swoją śmierć. Jednak czytelnik szybko zauważa również, że mamy w niej do czynienia z narracją trzecio osobowej, czyli wszystkowiedzącego obserwatora znającego myśli i uczucia innych osób. Przez niemalże całą książkę zastanawiałem się jak to jest możliwe. Oczywiście wiedziałem, że nie jest to błąd autora. Domyśliłem się, że również nie dzieje się to na zasadzie: „spotkałem ich i mi opowiedzieli” ponieważ pamiętajmy, iż Raul, przez niemalże cały czas, pozostaje w uwięzieniu. Jak to jest wiec możliwe? Jest to jeden z wielu powodów dla których warto przeczytać tą książkę, a na który ja zwróciłem szczególną uwagę, ponieważ z reguły nie przepadam za książkami które są retrospekcją zdarzeń. Otóż Raul ma dostęp do Pustki Która Łączy, zna głos żywych i umarłych. Dzięki temu może poznać odczucia i myśli innych ludzi w danej, lub nawet już dawno minionym czasie. Gdzie jest kruczek takiej mocy? Otóż od chwili poznania języka żywych wszelkie krzywdy zadane drugiemu człowiekowi są odczuwane również przez ciemiężcę. Czyż nie piękny sposób na nauczenie ludzi „nie czyń drugiemu co tobie nie miłe”? Interesująca jest również postać głównego bohatera. Zastanówmy się. Endymion, postać dobrze znana z mitologii greckiej. Zwykły pasterz, który ośmielił się zakochać w Herze za co został skazany przez Zeusa na wieczny sen. Symbol spokojnej śmierci i nieprzemijalnej młodości. Gdy skończyłem czytać książki uległem niesamowicie sprzecznym emocją. Z jednej strony kończy się dobrze, przywodząc na myśl klasyczne „żyli długo i szczęśliwie” ale wystarczy przypomnieć sobie wydarzenia z przed kilku rozdziałów i uświadomić sobie, że niedługo Enea odejdzie i umrze w przerażającym bólu. Główni bohaterowie mają przed sobą aż/tylko dwa lata szczęśliwego życia, po których wiadomo, że się rozstaną na zawsze. Niezależnie od punktu patrzenia, czy szklanka jest w