Pisarstwo · 5 min czytania
Recenzja "Ostatniego Brzegu" Shute'a Nev
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Recenzja "Ostatniego Brzegu" Shute’a Nevila
Shute Nevile "Ostatni Brzeg" albo "On the beach" jak brzmi oryginalny tytuł. Książka traktująca o losach mieszkańców Australii oraz niedobitków Amerykańskich pozostałych po wojnie nuklearnej, którzy czekają biernie na to, aż chmura radioaktywnego pyłu dotrze do ich zabitej dechami dziury. Nadmienić należy, że ów trujący wyziew wydusił już całą północną półkule i trzy czwarte południowej. Więc jest się czego bać, prawda?
Głównymi bohaterami są kapitan amerykańskiej łodzi podwodnej, oficer marynarki Australii, jego rodzina, niejaka Moira (która podkochuje się w kapitanie) oraz fizyk przydzielony do załogi łodzi podwodnej (podobnie jak oficer marynarki). Marynarze jak to marynarze, wypływają na rejsy by badać północne obszary szukając nadziei, że jednak radioaktywny pył da sobie spokój i ich nie zabije. A ich rodzina, bliscy i koledzy razem z koleżankami biernie czekają na śmierć. Sadzą kwiatki, które będą kwitnąć już po ich śmierci (swoją drogą kolejną śmieszną sprawą jest to, że roślinność nie ginie od tego radioaktywnego pyłu więc często i gęsto można natknąć się na opisy przyrody północnych równoleżników), dbają o ogrody czy o swoje poletka, jak gdyby nigdy nic. Sami bohaterowie, mimo że zdają się najlepiej poinformowani o sytuacji (czyt. za kilka miesięcy zginą w kałuży swoich wymiocin i rzadkiego kału. Tak niestety działa choroba popromienna) również mają podobnego hopla. Kapitan łodzi podwodnej kupuję prezenty dla swojej żony i dzieci (którzy już nie żyją, oczywiście) a fizyk sportowy samochód. Jedynym w miarę racjonalnie myślącym człowiekiem wydaję się oficer marynarki Australii, który przed wypłynięciem w długi rejs na północ, informuję i instruuje żonę, by jak tylko TO (czyli radioaktywny opad) dotrze do ich miasteczka, a jego przy nich nie będzie, zaaplikowała śmiertelną truciznę ich córeczce i sobie.
A teraz podstawowe pytanie, które mi się nasunęło podczas lektury, i które przyćmiewało mi łzawe wynurzenia bohaterów, o tym jak bardzo są oni nieszczęśliwi i potraktowani niesprawiedliwie. Jak tylko czytałem podobne narzekania od razu miałem ochotę krzyknąć: „Do kurwy nędzy, a schrony?!”. Bohaterowie…