Biografia · 4 min czytania
Regina
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Regina swoją miłość do męża wyrażała rzędem wyprasowanych, pachnących lawendą koszul, meblami, które wręcz lśniły czystością i sterylnie wypucowaną podłogą w kuchni. Przecież on uwielbiał porządek i wymyślne kolacyjki. Prała więc, sprzątała i gotowała a gdy wracał późno z pracy i od razu kładł się spać zaciskała szczęki, aż do bólu i gasiła złe emocje w zarodku, sądząc, że to najlepsze co może zrobić. Przecież tak samo wyglądało życie wielu jej koleżanek. Co znaczą jej problemy w porównaniu do kłopotów kobiet, które są bite i poniewierane. Ona przecież nie była bita i nie musiała uciekać z domu, w którym bezpiecznie od piętnastu lat tykał zegar - prezent ślubny od jej matki. Nie robiła więc awantur i nie domagała się żadnych praw, które czasem rodziły się w jej głowie.
Regina kleciła swoje małżeństwo jak umiała najlepiej. Robiła to od kilkunastu wiosen, zim i jesieni, w każdy piątek i w każdą niedzielę. Tylko ten czas dziwnie przeciekał jej przez palce. Czasem cichutko popłakiwała sobie w kąciku, ale on nie pytał dlaczego. Pewnie myślał, że znowu naczytała się romansów. Regina tylko siebie obarczała za to, że tak się oziębiło pomiędzy nimi, że wtedy kiedy miała na niego jeszcze jakiś wpływ nie nauczyła go czułości ani zrozumienia dla jej potrzeb. Teraz było już na to za późno.
Kiedy go poznała świat zawirował szybciej. Pamięta ten wieczór bardzo dokładnie. Wpadła do kawiarni z koleżanką. Siedział obok. Przystojny, elegancki, z ujmującym zarostem. To była miłość od pierwszego spojrzenia. Po paru miesiącach wzięli ślub. Oboje mieli ambicje zawodowe, ale on chciał, żeby jego żona nie pracowała. Wtedy jej to odpowiadało. Myślała, że będzie miała czas na makijaż, czytanie książek i przygotowanie wymyślnych kolacji przy świecach tylko dla nich. Życie jednak szybko…