Inne · 4 min czytania
Requiem dla Czerwonego Kapturka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Requiem dla Czerwonego Kapturka
Youffie jechała samotnie miejskim autobusem. O czwartej nad ranem wracała do domu przemoczona i zmęczona. Na tle krwistoczerwonego koloru bluzy, którą zwykle nosiła, kryły się świeże plamy krwi i łzy uronione przez nią w ostatniej pół godzinie. Ciemne włosy lepiły się do spoconego czoła, dłonie drżały, a muzyka płynąca z małych głośników… słowa tej piosenki: When you close your eyes, In the deep, In the darkness, don't be afraid. I'll be your home…, przywodziły na myśl wszystkie te smutne rzeczy, które kiedykolwiek przeżyła. Jednak… to już nie miało znaczenia. Najmniejszego. Czerwony Kapturek wreszcie sam pokierował swoim przeznaczeniem. Wreszcie zabił wilka nim ten zdążył dopaść jego i babcię…
*
Faktem jest, że człowiek od zawsze starał się kierować swoim losem, który, notabene, jest i był ślepy. Niemniej oczywiste jest również to, że jednak większość życiowych zdarzeń jest dziełem przypadku. Mężczyzna wychodzący rano z domu nie wie czy w drodze powrotnej nie potrąci go samochód i nie umrze - na te sprawy oczywiście nie ma wpływu. Ale na przykład, Czerwony Kapturek, który swoją historię przeżywa wciąż i wciąż od nowa, wychodząc z domu doskonale wie, że po drodze spotka wilka, który później pożre ją i babcię. I chociaż wszystko skończy się dobrze, bo według baśni z odsieczą skrzywdzonym kobietom przyjdzie leśniczy to i tak będą one bezpieczne tylko do czasu, aż ktoś znów nie zapragnie usłyszeć czy przeczytać tej historii. I wszystko zaczynie się od nowa, a Kapturek i babcia cierpią, bo chociaż dokładnie wiedzą, co je czeka, to przeznaczenie umieściło je w ramach tej a nie innej opowieści, na co nie mogą nic poradzić. Przeznaczenia oszukać się…
- …Nie da? – Youffie uśmiechnęła się sama do siebie. Przecież ona właśnie to zrobiła!
- Tak, masz rację – usłyszała nagle czyjś głos. Uniosła głowę nieco wyżej i zobaczyła młodego chłopaka o potarganych kruczoczarnych włosach,…