Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 8 min czytania

Romans w pracy czyli twardy kutas potrzebny od zar

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Romans w pracy

W czasach mej wczesnej młodości, będąc zaledwie początkującym erotomanem. Posiadającym na rozkładzie jedynie osiedlową prostytutkę i kilka uczennic liceum ogólnokształcącego, przeczytałem w gazecie artykuł, w którym usiłowano dociec, czy romans w pracy jest możliwy, czy też jest on wymysłem scenarzystów przemysłu pornograficznego. Autor owego felietonu nie tylko nie znalazł rozpusty w miejscu pracy, ale ponad wszelką wątpliwość dowiódł, iż romanse w pracy zdarzają się tylko w filmach amerykańskich. Sprawę badałem wnikliwie na przełomie wieków i trzy lata temu wskutek perturbacji losowych odnalazłem wreszcie miejsce pracy, w którym romanse nie tylko okazały się możliwe, ale nawet pożądane i doceniane przez przełożonych.

Dom wariatów

Owym rozpustnym miejscem pracy okazał się dom wariatów, gdzie zatrudniono mnie jako opiekuna. Warto dodać, iż rzecz działa się w Anglii. Już po tygodniu wesołe pielęgniarki zaprosiły mnie na pożegnalną imprezę jednej z nich, która opuszczała ojczyznę na rzecz tułaczki po świecie. Zwiedziliśmy kilka barów, popiliśmy absyntu i z braku otwartych lokali wylądowaliśmy w moim mieszkaniu. My, czyli ja, pewien Żyd - fanatyk Tottenhamu Londyn oraz dwie urocze mężatki tuż po trzydziestce. Następnie z braku lepszych pomysłów na zakończenie wieczoru nastąpił zwyczajowy huragan zmysłów. Rankiem mężatka popędziła do męża zostawiając mi na pamiątkę satynowe stringi. Współlokatorzy byli zdziwieni, z rzadka czyniąc uwagi na temat mojej rozwiązłości. W miarę rozwijania się procesu aklimatyzacji w owym miejscu pracy, odkryłem iż moja przygoda erotyczna stała się głównym tematem plotek w zakładzie. Co jakiś czas dziewczęta wywoływały mnie na papierosa, żądając rozwiania palącej je ciekawości na temat zajścia, co zazwyczaj ucinałem twierdząc, z uczciwym wyrazem twarzy Słowianina, który kłamie, że jestem Katolikiem i nie uznaję seksu przed ślubem. W miesiąc później była kolejna impreza zakładowa, zdaje się bożonarodzeniowa. Uchlaliśmy się wszyscy w trupa w wykwintnym kompleksie wyścigów konnych, a skonsumowawszy darmowe drinki ruszyliśmy w miasto. Tak się jakoś złożyło, iż mężatka z poprzedniej imprezy była niedysponowana, toteż zostałem uwiedziony przez inną, tym razem samotną masażystkę terapeutyczną. I tak to szło. Z biegiem lat przeskakiwałem szczebelki wtajemniczenia. Okazywało się, iż nie byłem jedynym, któremu owe pielęgniarki oddawały co miały najlepszego. Mój menadżer, były żołnierz i uczestnik wojny o Falklandy wyznał mi, że i on kiedyś na nocce wychędożył pewną dwudziestolatkę. Warto dodać, że ona była zaręczona, on żonaty z dwójką dzieci. Każdy niemal mężczyzna w zakładzie witany był powłóczystymi spojrzeniami sióstr. Z czasem jeśli uznawany zostawał za wartego zachodu i zdolnego dochowania sekretu rozchylały się przed nim uda. Dzięki takiemu biegowi spraw morale pracowników było wysokie. Niemal każdy pragnął spędzać w pracy jak najwięcej czasu, oprócz kilku Polek, które sytuację uważały za niemoralną i obrzydliwą, oraz Polaków, których angielskie dziewczęta raczej nie lubiły ze względu na wysokie tendencje do zakochiwania się i czynienia głupich wyznań. Dzięki dużej rotacji pracowników stale dochodził ktoś nowy, więc nigdy nie bywało nudno. Nie był to jednak burdel. Każdy romans poprzedzały miesiące flirtów i oczekiwania dogodnego momentu. Ja miałem sprawę ułatwioną, gdyż dziewczęta które mnie już wykorzystały wystawiały nadzwyczaj wysokie noty za umiejętności i dyskrecję. Poza tym byłem dla nich człowiekiem egzotycznym, z dzikiego wschodu. Bardzo często jedynym obcokrajowcem, z którym miały kontakty seksualne. Po roku, wykorzystałem z wzajemnością sześć różnych pielęgniarek. Warto dodać, że z każdą poza oczywistą więzią cielesną łączyła mnie przyjaźń, co może wydać się dziwne, jednak zapewniam, jest możliwe pod warunkiem, że…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%