Akcja · 6 min czytania
Roy i bestia z podziemi (urywek z prologu)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tymczasem, chwilę wcześniej, daleko w głębi ziemi. Pod pięciometrową skorupą zbrojonego betonu. W świecie najnowszej technologii, jeden człowiek, w maszynie czasu, który nigdy nie miał usłyszeć o wypadku na powierzchni. Wibracje nasilające się pod wpływek coraz bardziej przyspieszających obręczy, wokół małej centrycznie umieszczonej komory ochronnej, w której przebywał Roy, dały się wyczuć nawet poza samym stutonowym urządzeniem. Wszyscy zebrani teraz w odległości mniej więcej na rzut kamienia, na tarasie widokowym podziemnego laboratorium, skupieni, spoglądali w kierunku maszyny czasu. Próbowali sobie wyobrazić sytuację panującą w środku. Oczami wyobraźni widzieli spokojny przebieg procesu wślizgu w strumień czasu. Byli i tacy, którzy myśleli o uwięzionym w jej wnętrzu człowieku. - Mamy pięć tysięcy obrotów – zakomunikował Bender do kilku uczonych, siedzących przed swoimi komputerami w niewielkim przeszklonym pomieszczeniu. - Skanowanie ciała na poziomie siedemdziesięciu procent – odpowiedział naukowiec po jego prawej. - To będzie… Anders, który spoglądał do swojego laptopa podłączonego od kilku minut do centralnej jednostki sterującej, wystukał na klawiaturze kilka poleceń, wreszcie odpowiedział – będzie jakieś siedemset pięćdziesiąt trylionów części. Ruszaj się dziecinko. Dalej! – Wrzasnął w ekran. Bender uśmiechnął się do niego kiwając głową. Potem spojrzał prosząco na pozostałych. Zaczął nerwowo stukać palcami w klawiaturę. - Osiemdziesiąt dwa procent. - Osiemdziesiąt sześć procent. W tym momencie pomyślał, czy warto by było przerwać odliczanie. Pewnie nic by się nie stało, eksperyment zostałby odwołany i opóźniony o jakieś pół roku. W końcu to on odpowiada teraz za wszystko. Bezpieczeństwo jest pierwszorzędne. Jeśli miał wątpliwości, to powinien zrobić to teraz, w tej chwili. Jednak sekundy mijały a on nie robił nic, tylko wraz z dwudziestoma największymi mózgami w tej części świata, spoglądał zahipnotyzowany w ciekłokrystaliczne wyświetlacze. Wszyscy byli zgodni, nikt nie miał wątpliwości, nikt nie zgłaszał sprzeciwu. Jednak nikt nie wiedział do końca jak przebiegnie eksperyment. Przepraszam wszystkich – cicho wyszeptał Richard – szybkim ruchem, tak żeby nikt nie spoglądał mu do jego głównego kokpitu sterującego – zmienił skalę obrazującą minuty na lata. Później wpisał punkt docelowy, minus dwieście siedemdziesiąt pięć. - Skanowanie zakończone. Wszystko na sto procent panowie, zaczynamy – Anders, który stał teraz za Benderem, celowo zasłaniając wprowadzanie przez niego zmian w głównym programie, pochylił się jeszcze bardziej nad nim, wyręczając go w ostatnim posunięciu. Pewnym ruchem, bez wahania, wcisnął przycisk „ENTER” - Teraz wszystko w rękach Boga…