Inne · 3 min czytania
Róża
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Umrzesz! – powiedziała ostrym tonem Jesień, pochylając się lekko nad zlęknioną Różą. – Twoje piękno cię nie uratuje, a twe kolce nie obronią. Na pewno umrzesz… Róża zadrżała lekko, zamykając się powoli przed bolesnymi słowami. „Umrzesz… Umrzesz…” – powtarzały nad nią nieustannie purpurowe usta, a ona dygocąc coraz mocniej, strząsała z siebie chłodne krople rosy, którymi obdarzył ją kolejny dzień. I tak spadały cicho jedna za drugą, aż w końcu Róża przestała płakać. Wtedy też złowrogie usta zamilkły. Na chwilę zajaśniało słońce, ostatkiem swych sił dodając jej odwagi. Kiedy wróciła Jesień, była jeszcze piękniejsza, silniejsza, w barwniejszej niż dotąd szacie i pewniejsza swej władzy. Przybyła w otoczeniu silnych wiatrów, które roznosiły dookoła woń zasypiających kwiatów i zachodzącego słońca. I zionęła bezlitośnie chłodem, tak by kwiat zwiądł. Róża wiedziała już, że wkrótce umrze. „Jeszcze nie teraz” – szeptały jednak jej omdlałe płatki, mimo iż była coraz słabsza. Mijały kolejne dni, a Jesień nie odstępowała kruchego kwiatu, wyciągając ku niej coraz bliżej swoje długie, spiczaste palce. Na jednym z nich tkwił pierścień z błyszczącym figlarnie rubinem. Gdy odbijał promienie słońca, wyglądał zupełnie jak kropla krwi, która spadła z nieba. Żyjące do tej pory spokojnie obok siebie kwiaty i drzewa, posłusznie oddawały jej swoje szaty i korony, w zamian za jedną chwilę bycia barwnym i szczęśliwym jak nigdy wcześniej. Dookoła Róży wierni przyjaciele…