Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 4 min czytania

Rozdzial 1 - "Viki"

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Od wydarzen od ktorych zaczalem pisac moj pamietnik minelo wiele lat. Zginelo wielu porzadnych chlopcow, zbyt wielu. Zaszlismy juz chyba dalej niz ktokolwiek przedemna. Siedze z Krisem i "Igielka" w nocnym pubie,a wokolo nas tancza rozszalale tancerki. Ale nie to sie teraz liczy. Planujemy cos wiekszego niz kiedykolwiek. Skok ktory moze zmienic zycie kazdego z nas. - To sie nie uda - Przerwal niezreczna cisze dobrze zbudowany, sciety na 2 mm miesniak siedzacy po mojej lewej, tak byl to Matthewa ale nazywalismy go "Igielka" badz "Sosen" od pewnego incydentu z upierdliwym pieskiem z drogowki ktorego cialo znaleziono po paru tygodniach z zapachowa choinka w dupie krawednikarza. Wtedy zdalem sobie sprawe z bezwzglednosci tego czlowieka i od tej pory zawsze byl u mego boku w najwaznejszych skokach i przy ich planowaniu. -Uda sie jezeli zrobimy to tak jak powiedzial Marti. Musimy znalesc tylko jakas wtyke wewnatrz, a nastepnie przygotowac maly sabotarz. - powiedzial spokojnie Kris po czym wstal i odszedl w strone baru. To jest zjebany pomysl Marti. Nie mamy tylu chlopcow. Juz i tak jestesmy niezle w dupe po tej wpadce z Zillenem. Mowilem ze skurwiel sypnie, pewnie nawet o tym niewie. - Wykrzyczal po czym rozejrzal sie do okola i powiedzial juz cizszym i spokojniejszym glosem. - Marti, ile sie znamy? - Nie! Znowu robi ta swoja wyrozumiala mine. Znow podwarza moj genialy plan. Ale.. odpowiedzialem. - Juz prawe 4 ale.. - ale mi przerwal. Mi swojemu szefowi ktory jednym ruchem palca mogl by zarzadzic czy ma zyc czy spoczywac w bezimiej mogile gdzies w nieodwiedzanym lesie.Mnie. - Sluchaj, znamy sie juz dlugo, przezylismy jeszcze wiecej, posluchaj mnie stary. - znowu to samo a…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Rozdzial 1 - "Viki" — czytnik · opowiadania