Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 5 min czytania

Rozmowa z...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Chcę tylko wiedzieć dlaczego? Tylko tyle... Czy proszę o zbyt wiele? Dlaczego nie mogę więcej cieszyć się Jego widokiem, dlaczego nigdy więcej nie usłyszę „Kocham Cię Aniu”!? To wszystko Twoja wina! Twoja!!! Słyszysz!? Mówię do Ciebie. Krzyczę do Ciebie!!! Jak zwykle masz mnie w d... w dużym poważaniu... Kiedy był przy mnie czułam się taka bezpieczna, spokojna... Był dla mnie wszystkim: życiem i śmiercią, światłem i ciemnością, porządkiem i chaosem... Przecież wiedziałeś o tym doskonale, Ty wszystko wiesz doskonale... A mimo to sprawiłeś, że nigdy więcej nie zobaczę Jego roześmianych oczu, nie usłyszę aksamitnego dźwięku Jego głosu... Nigdy więcej nie będzie mi dane poczuć ciepła Jego szorstkiej, spracowanej ręki w mojej... Pamiętam tyle rzeczy, które robiliśmy razem, chociażby wspólny wypad nad morze... Tak bardzo bałam się tej cholernej wody, a On... po prostu wziął mnie za rękę i... i już niczego więcej się nie bałam... A potem kupił mi lody i zabił pająka, który chciał mnie ugryźć... I zbierał ze mną muszelki i bawiliśmy się w piasku i budowaliśmy zamek... Byłam jego księżniczką... małą księżniczką... Najgorsze jest to, ze właśnie tak się czułam, jak pieprzona, mała księżniczka... tak mnie traktował... I oglądaliśmy zachód słońca... To znaczy On oglądał, ja już dawno spałam... zwinięta w kłębek jak kot na kolanach pana... Ciekawe czy mruczałam? Znów zbliża się burza... pierwsze krople deszczu właśnie kapią na klawiaturę... Zawsze tak jest, gdy myślę o Nim... o wspólnie spędzanych chwilach... Tylko On kochał mnie naprawdę, potrafił zrozumieć każdą myśl, każdy gest, zanim jeszcze ja wiedziałam, co chcę nim przekazać... Znał mnie jak nikt inny na świecie... tym świecie... A teraz... Nie ma Go, nie ma mnie... nic nie istnieje... Pozostały tylko te bezsensownie bezsenne noce i nieskończenie samotne dni... od jedenastu lat... Od jedenastu lat miotam się jak ranne zwierze w żelaznej klatce i szukam kogoś kto wyleczy złamane serce... Tęsknię... cholernie mocno mi Go brakuje... tak bardzo, że nie wiem co ze sobą zrobić, gdzie stawiać stopy, by nie trafić na jakiś Jego ślad, który wywoła kolejne fale bólu. Leżeć i patrzeć w sufit... Czy to jedyne wyjście, jedyna skuteczna kuracja? Wszystko mi Go przypomina, dosłownie wszystko... bezchmurne dni, pochmurne noce, pajęczyna na ścianie, mucha rozgnieciona na szybie samochodu... Każda pierdoła…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%