Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 6 min czytania

Rozmowa z murem II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wiał mocny, północny wiatr. Na wszechobecnych kałużach tworzyły się masowo fale, niczym zmarszczki na ludzkiej twarzy pokazując humor swojego twórcy. Wiatr dziś był nie w sosie. Często zmieniał kierunek, siłę, wiarował, tworzył mini-tornadka, zginał krzaki i miotał gałęziami. Była wczesna wiosna. Roztopiony śnieg spływał szarą, brudną już od smogu masą na ulice pokryte resztkami szarej soli i brudnego piachu. Z krajobrazu świeżo budowanych blokowisk i odnowianej po zimie jezdni wyraznie wybijały się stare, zdemolowane ruiny. Budynek stojący na uboczu nieopodal lasku był zbyt zniszczony by służyć nawet za kanciapę dla bezdomnych lub pijaków. Z całej kamieniczki ocalały trzy ściany z derki i przypalonego drewna, murowany kominek oraz spora część dawnego muru, który stanowił ogrodzenie i południową ścianę konstrukcji. Mur był osmolony do tego stopnia, że nie sposób było określić, z jakiego materiału jest zbudowany. Pokrywały go napisy kredą i sprayem. Przed murem, w miejscu, gdzie dawniej znajdowała się jedna krokiew i kawałek dachu, na skrzynce z przybitą gwoździami narzutą z patchworku siedział chłopiec. Na oko miał nieco ponad 12 lat. Ciemne, prawie czarne, kręcone, już całkiem długie włosy wystawały spod czapki bejsbolówki. Jasnozielone, głębokie oczy z wyraźnym fioletowym refleksem na tęczówce wpatrywały się w urwaną przez wiatr krokiew i kawałek dachu z przypalonymi, połamanymi w wyniku uderzenia o mur brudnopomarańczowymi dachówkami. Chłopiec ubrany był w mocno przetarte, ocieplane spodnie wykonane z połatanego niebieskim jeansem nieprzemakalnego materialu, na nogach miał tenisówki tak zniszczone, że trzymały się chyba tylko jego pragnieniem nie sprawiania kłopotu koniecznością kupna nowych butów. Ciasna koszulka, którą miał na sobie oznajmiała skromnie nadrukowanym, bardzo wyblakłym napisem: Konkurs recytatorski „Przedszkola” edycja V. Na to narzucona była jasna już od łat i zaszyć zamszowa kurtka. W tej chwili rozpięta, sprawiała wrażenie zbyt dużej, jakby chłopiec dostał ją niedawno od rok, może dwa lata starszego kolegi. Wiatr wiał, a on wpatrywał się uważnie w krokiew, analizując faktorię nadpalonego, starego, dębowego drewna. Jego wzrok napotkał nieudolnie wyżłobiony scyzorykiem albo cienkim nożem obrazek przedstawiający pieska, albo coś podobnego. Chłopiec westchnął rozglądając się przez chwilę dookoła, próbując rozczytać nieczytelne, wymazane już przez śnieg i deszcze napisy. Nie pamiętał większości z nich, a zwykł tu kiedyś przychodzić. Jak szybko zapomniał tę część przeszłości, która towarzyszyła mu

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Rozmowa z murem II — czytnik · opowiadania