Podróże · 4 min czytania
Rozmówki Irlandzkie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Rozmówki Irlandzkie - fragment książki pod tym samym tytułem.
Prolog Ten, który kilkakrotnie sparzył sobie ręce w umywalkach z dwoma kurkami, usiłował wsiąść do samochodu z niewłaściwej strony lub ze zdumieniem obserwował jak jeżdżące samochody są prowadzone przez ... rudowłosą nastolatkę, śpiącego faceta lub psa, zanim się kapnął, że kierownica jest po drugiej stronie auta, wie o czym mówię. To jest po prostu Irlandia.
Dlaczego ich nie rozumiemy? Dlaczego oni nas nie rozumieją? Czy Irlandia to inna planeta, a Irlandczycy obcy z Kosmosu? Mam nadzieję, iż przynajmniej częściowo znajdziesz odpowiedzi na te pytania w tej książce.
Część I Przyjechałem z Polski
Część 22 / 2
Failte roimh Eirinn 17 marca 2007 roku. Zbliża się godzina 9.30. Dublin Airport. Około 150 osób na pokładzie odetchnęliśmy z ulgą i z uśmiechem przyjęliśmy wiadomość pilota: ”Welcome to Ireland! ”. Następną część przemowy mniej nas ucieszyła: „Temperatura na zewnątrz 6 stopni, pada rzęsisty deszcz i wieje wiatr”.
Po wyjściu z samolotu podmuch o mało nie odwrócił mi kieszeni na lewą stronę. Stewardessa pokazała nam linię namalowaną żółtą farbą, która miała nas doprowadzić do hallu. Podziękowaliśmy i każdy poszedł w inną stronę. Garda musiała nas zbierać jak kaczki po płycie lotniska i kierować z powrotem na żółtą linię. Co to za kraj? Zawsze czuję się zagubiony, kiedy ktoś próbuje mi wskazać drogę. Zresztą pozostali 149 pasażerów również.
Jeśli nie tu i teraz…? Później poznałem więcej Polaków i wysłuchiwałem narzekań, z których najłagodniejsze brzmiało: ” czy ci debile nie mogą mówić po angielsku?” Jednak ja zauważyłem podstawowy błąd, jaki popełnia się tutaj na samym początku. Pytam…