Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 6 min czytania

Rozterki

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ciemność wpadała do pokoju przez nieosłonięte niczym okna, na zewnątrz trwała depresyjna ulewa. Siedział przed zeszytami i myślał o Niej. Widać było, że miał problem, niezrozumiałym było tylko odsunięcie się od ludzi, w końcu kto inny mógł mu pomóc? Musiał sam sobie poradzić z odwiecznym dylematem głosu serca i rozumu. Miał wrażenie, że żyje w złych czasach, że powinien korzystać z kobiet póki może, a tymczasem pragnął tylko jednej.

-Chodź stary, uderzymy w łatwe kluby w centrum, na pewno coś sobie znajdziesz, a potem na mieszkanko i wszystko Ci przejdzie jak ręką odjął! -Dobrze wiesz mordo, że nie lubię takich miejsc. -Trust me, pomoże Ci. -Dziś mi nic nie pomoże.

Tymczasem przeskoczyła piosenka na playliście. Relaksujący, przyjemny dźwięk rozległ się po pokoju. -”Oho, pewnie znowu sąsiedzi będą tłukli się po rurach” Szybki rzut oka na zegarek, 20:37. -”Mogą mi skoczyć.”

Tymczasem muzykę uzupełnił męski głos “Stabilizacja to jedyne czego potrzeba mi na ten moment(…)”. Tak, to było to czego pragnął. Stabilizacji, ciepła, uczucia, czułości. Przelotny seks? Wielu by się ucieszyło, zero zobowiązań, zero planów, zero problemów, tylko dwoje ludzi połączeni zwierzęcą naturą, zapominając o wszystkim wokół. Kuszące. Hałas deszczu uderzającego w blachę dachową zagłuszył sygnał wiadomości z telefonu, z nadzieją w oczach rzucił się na komórkę, by jak najszybciej sprawdzić kto i co pisze. W myślach pojawiało się tylko jedno - Ona. ”Weź się ogarnij, co może być lepszego od wypadu z kumplami i wyrwanie jakiejś fajnej gąski?”

“Ona.” - i telefon wylądował w kącie, odrzucony jak stara zabawka. W głowie rozbrzmiał mu Jej głos - “Znajdź sobie kogoś”, “Nie chce się wiązać”, “Nie wiem co chce Ci przekazać, bo ciągle się waham”... Te słowa bolały bardziej niż wysoki ton karetki pogotowia, czuł się bezradny, zimna łza spłynęła po policzku i spadła na wysłużony papier zapisany rymami i wzorami matematycznymi. Kochał Ją, mimo, iż czuł, że ich związek może się źle skończyć, byli osobami o zupełnie róznych charakterach. On, spokojny, Ona ciągle szukająca przygody. Lubiała wszelkie uroczystości, zgromadzenia, gdzie mogła się pokazać ludziom i przykuć ich uwagę. Narcystyczna, pewna siebie. A on? Uciekał od ludzi, pogrążał się w samowstręt, próbując przekuć go w cyniczne żarty, z marnym skutkiem. Ona - doświadczona w związkach, w życiorysie jeden dlugi, ponad 3letni, a czym on może się pochwalić? Kilkoma kobietami z którymi się spotykał po kilka miesięcy i nic z nimi nie wychodziło? Żył nadzieją, że być może w tym szaleństwie jest metoda i ich osobowości się zrównoważą i stworzą udany związek, ale na to miał wpływ jego idealizm. Byli niczym z dwóch różnych światów, jak mityczne Yin i Yang, jak Wschodnie i Zachodnie wybrzeże, jak klasyczny pianista i rozwydrzona, współczesna piosenkarka Pop. On, przegrany śmieć, Ona wschodząca gwiazda. Nie było żadnej drogi by im się to udało. I on dobrze o tym wiedział, jedynie nadzieja ciągle go trzymała…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Rozterki — czytnik · opowiadania