Inne · 4 min czytania
RUDA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mała, ruda kotka o dużych zielonych oczach? Uwodzicielka. Kocia zmysłowość ruchów, niewyobrażalna gracja stylu, kokieteria w każdym ziewnięciu, przeciąganiu, przechylaniu główki. I ta jedwabista sierść, te wypielęgnowane pazurki? Szary dachowiec westchnął tylko, obserwując ją z oddalenia. Nie, ona nie jest dla mnie ? myślał.- Co mi przyjdzie z bezmyślnego gapienia się na nią? Po przychodzę co wieczór pod jej okna i wpatruję się w jej piękne kształty, godzinami podziwiając jej kocie ruchy skoro ona nigdy nie spojrzy na mnie z innym uczuciem niż pogarda? Zresztą, nie potrzebuję nikogo. Chodzę swoimi ścieżkami. Nie potrzebuję towarzystwa. I szary dachowiec zszedł z drzewa. Oddalił się w ciemną noc miasta, które pochłonęło go zaraz ze swoimi tajemnicami.
Niebawem kotka pojawiła się pod drzewem, tym samym, na którym Szary przesiadywał wieczorami. Była ciekawa, czy on tam jeszcze jest. Chciała spojrzeć w jego stronę. Jednak kocia ciekawość była słabsza od kociej dumy, która nie pozwoliła kocicy patrzeć jego stronę. Przechadzała się zalotnie, mając nadzieję, że tajemniczy dachowiec ją obserwuje . Czuła jego wzrok na sobie, to mobilizowało ją do jeszcze bardziej kokieteryjnego zachowania. Przeciągnęła się, prostując przy tym tylne łapki. Później wygięła grzbiet w pałąk, i tak przez chwile stała na sztywnych nogach. Wyraz jej kociego pyszczka ani na chwile nie zdradzał, tego, że wszystko to, co w tym momencie robi, jest tylko grą, a z jej mimiki wydawać by się mogło, że każdy jej gest i ruch jest codziennością tego pięknego ciała. - No chodź tu do mnie. ? pomyślała. ? To dla ciebie ten teatr. W tym momencie, jakby na zawołanie, od strony jej wyprostowanego ogona, dobiegł szmer. Przekonana, że to