Fantastyka · 3 min czytania
Rycerz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rycerz w blasku księżyca stał na skraju urwiska. Fale czarnego morza rozbijały się z hukiem o klif. Wiatr delikatnie poruszał szkarłatnym płaszczem. W ciemności lasu za jego plecami pohukiwała sowa. Noc była ciepła, a w powietrzu czuć było zapach przeszłości. Serce Rycerza było rozerwane przez setki tysięcy pazurów tęsknoty. Strumienie gorącej krwi rozlewały się po jego wnętrzu nie pozwalając mu racjonalnie myśleć, mógł tylko wspominać i myśleć, myśleć o niej. Przemykały wspomnienia jak strzały z pędzące w ciemność. Każda z tych strzał niosła inną część jego życia z nią. Spacery przy pełni księżyca w noce tak spokojne, delikatna namiętność wylewająca się w chacie myśliwego jak miód z rogu wikingów. Strzał było tyle, iż kołczany oddziału łuczników by ich nie pomieściły, a każda z nich trafiała prosto w jego serce, przebijając je i powodując kolejna fale krwi. Ból był tak ogromny, że padła na kolana o mało nie spadając w otchłań. Była tam jeszcze jedna strzała, którą była róża otrzymana od niej przed wyprawa. Trzymał ją teraz w dłoni, ściskając z całej siły. Kolce przebiły skórę i popłynęła gęsta ciemna krew. Skapywała powoli z jego dłoni, a on umierał, umierał śmiercią straszniejszą niż człowiek