Erotyka · 3 min czytania
RYŚ-PROLOG
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ryszard wyciągnął się na bambusowym łożu, tuż obok swojej afrykańskiej księżniczki. Popatrzył na krzyż na swoich piersiach, który dostał od ojca Tadeusza przed wyjazdem na misje do Konga. Kochał go wtedy jak rodzonego brata, ale teraz był dla niego jedynie częścią stetryczałej przeszłości. Europa jawiła mu się jako kraina czerstwych chujów i zwykłych skórwoludów. Przycisnął jednak krucyfiks do swoich warg, spieczonych słońcem czarnego lądu. Głęboko westchnął i obrócił się w stronę hebanowego oblicza, tak aby wywołać na nim grymas przebudzenia ale jednocześnie nie przestraszyć. Zwierzęca namiętność jak pojawiała się w jej oczach natychmiast po przebudzeniu, usztywniała męskiego członka niczym ukąszenie pająka bola-bola. Pajęczak ten posiadał jad wywołujący, niejednokrotnie bolesny, obrzęk członka. Ze względu na niezwykły wpływ kochanki na mężczyzn, Rysiek nazywał ją Bola-Bola. Księżniczka rozszerzyła nogi przyjmując go w swoje łono. Misjonarz posuwistym ruchem zagłębiał się w wilgoć, nadając jej oczom lśniącego połysku. Ubrana jedynie w niewinność, wywoływała u niego lekkie skurcze brzucha już samym zapachem. Jej ciało było powleczone niewidoczną smugą czegoś nie dającego się wyrazić- wonią płodności. Krew dawno już odpłynęła z jego mózgu zmywając jednocześnie wspomnienie o misji z jaką przyjechał tu przed laty. Jak to się stało, że polski misjonarz…