polityka · 3 min czytania
Rytualna ustawa.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
By uniknąć inwekty: wszystko zostało zmyślone przez autora, no chyba, że się jednak wydarzyła a autor niezauważył. Oj jaki gapa!
Prolog: Na przełomie roku 2012/2013 jakiś niezguła z rządu zaproponował projekt w sprawie walki ze znęcaniem się nad zwierzętami. Wszystko wchodzi w życie i biedne rzeźnie nie mogą już podcinać gardeł krówkom. Tu garść wyjaśnień: Rzeczony polityk został nazwany niezgułą bo wyświadczył „swoim” raczej niedźwiedzią przysługę a nam wszystkim kolejną aferę, nie dlatego, że pomysł miał kiepski. Brak możliwości podrzynania gardeł nie zamyka drogi do męczenia czworonogów co już zostało na tym portalu opisane przez wojującą wegetariankę. Akt I: Rząd pragnąc ratować nie wiadomo co opracowuje na kolanie projekt ustawy, która jednak by pozwoliła przeprowadzać tzw. rytualny ubój. Budzą się nastroje społeczne. Media rozkręcają aferę. Opozycja murem stoi za krowami. Wyraźnie się z nimi identyfikując. Koalicja podzielona. Też by chciał skumać się z krowami, ale premier karze sługa musi. Atmosfera zagęszcza się. W znany nam już polski sposób. „To kwestia kultury. Widać, która jest niższa.” Tak rzecze jeden z posłów opozycji. Nie wiadomo, która kulturę miał na myśli: żydowską, muzułmańską czy może po’wską. Najpewniej wszystkie. Poplecznicy pana i władcy koalicji grożą