Thriller · 7 min czytania
Rywale
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dzień jak na koniec września był upalny. W słońcu było jakieś 30 stopni. Wiatr umarł i powietrze stało. Duchota i gęste, ciemno - szare chmury zapowiadały burzę a jaskrawo świecące słońce powoli znikało za nimi. Magda siedziała u siebie w pokoju patrząc na szybko zmieniającą się pogodę przez wielkie okno. Była umówiona, lecz nie miała odwagi podnieść się z łóżka i go spotkać, ostatnio trochę zamąciła... Wykrzyczała mu prosto w twarz, że ma innego, obraził się do żywego. Zadzwoniła i przeprosiła, najpierw raz, potem drugi, potem płakała a potem błagała żeby ich związku nie przekreślał. W końcu uległ i zgodził się na spotkanie. Zostało tylko jedno, ale...Tego drugiego tez kochała...hmm, może nie tyle co kochała, co chciała mieć. (Ona jeszcze nigdy nie kochała) Życie jest brutalne i panowie dowiedzieli się o sobie, wiec i Marcin nie miał największej ochoty na spotkanie jej. Jego też błagała, dal się też namówić na kawę z wyjaśnieniami. Błagała, rozumiecie, co to znaczy? Taki wstyd! Nigdy się nie poniżała do jakichkolwiek przeprosin a tu? Musiała, obaj panowie posiadali zarówno urodę jak i gotówkę, nie było wyjścia. - Wszystko jednego wieczoru - pomyślała. - Dlaczego te chłopy takie są? Jak zadzwonisz i wreszcie z łachy zgodzą się na spotkanie to natychmiast!!! Nie ma jutro, ani później, tylko teraz!!! Cholera człowieka może wziąć! No trudno, trzeba to jakoś pogodzić! Jest 16.000. Z Marcinem umówiłam się o 18.00, a z Michałem o 20.00. Mam tylko nadzieje ze jakoś uda mi się wykręcić po 2 godzinach w końcu z Michałem jestem już kilka lat i to na nim bardziej mi zależy. Wolnym ruchem otworzyła szafę i zaczęła przebierając w stosach ciuchów. Założyłaby z przyjemnością czarna opinającą sukienkę, bo w niej wygląda najpiękniej wg Michała, natomiast w tych obcisłych fiołkowych spodniach uwielbiał ją jej nowy adorator Marcin. Wyjrzała ponownie przez okno. Pogoda najwyraźniej się psuła. Zdecydowała się na spodnie i do nich zarzuciła ciemno fioletowy sweterek z dużym dekoltem. - To usatysfakcjonuje was obu – Stwierdziła w myślach. Podeszła do toaletki i wzięła się do robienia makijażu, który zawsze był precyzyjny i jak na mnie zbyt rzucał się w oczy. Zbliżała się nieubłaganie godzina 17.00 - Nie zdążę! Mógłby, który przyjechać po mnie samochodem a nie ja się będę obijać po mieście autobusami! Cholera jasna, nie zdążę! W pośpiechu układała włosy, gdy nagle zagrzmiało. - No pięknie, jeszcze burza do tego!!! Ale ja jestem głupia! Mogłam się umówić z Radkiem przynajmniej ma niezłą brykę. Jeździłabym jak pani a nie śpieszyła się wszędzie. I tak się spóźnię, kocha to poczeka... Zagrzmiało znowu, tym razem jednak jakby bliżej, znacznie bliżej... Wkrótce dał się słyszeć cichy odgłos kropel uderzających w parapet. - No nie!!! Teraz to przegięcie! Będę mokra, fryzura padnie! Mam ich w dupie, nigdzie nie jadę. Obu na mnie zależy, Michał na pewno mnie kocha wiec zrozumieją ze nie mogłam, cos mi wypadło. Spojrzała na zegarek, godzina 17.45. - Fantastycznie, nawet nie mam, po co dzwonić ze nie przyjdę, obaj już wyszli.…