Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kultura · 8 min czytania

Sacrum

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

SACRUM

Profesor Art siedział na wystawionym na balkon krześle. Popijał whisky i pykał fajkę. Zupełnie przyjemne marnotrawienie cennego czasu, którego oczywiście mu brakowało. Jak wszystkim. No, ale Art był artystą, a przynajmniej za takiego się uważał, a to z kolei, w jego mniemaniu upoważniało do lekkiego traktowania obowiązków, terminów i w ogóle realnej rzeczywistości. On miał alkohol, fajkę i pełnię księżyca, więc wszystko inne musiało poczekać w sferze odleglejszych planów. Spadła gwiazda. Profesor nie zdążył pomyśleć życzenia, lecz świetlista iskra, która ulotnie wzbogaciła obraz nocy, jakoś chyłkiem wkradła się do jego duszy. Na niebie już zgasła, lecz w umyśle Arta dopiero zaczynała jaśnieć. Podlana whisky, wybuchła nagle żarem natchnienia. Profesor zamknął oczy i ujrzał w całej okazałości wiekopomne dzieło, które jeszcze nie istniało. Dopalił fajkę do końca, zabrał ze sobą butelkę i z błyskiem – nieomal obłędu – w oczach, wrócił do mieszkania. Zabarykadował drzwi, odłączył telewizor i telefon. * Płótna miał zagruntowane. Leżały w szafie i czekały na chwilę taką jak ta. Szkic powstał szybko, bo wizja wciąż była świeża. Wystarczyło przenieść obraz z głowy na materiał. Nałożyć to, co widziała wyobraźnia, na to, co było przed oczami. Trochę whisky, żeby rozgrzać serce... Pędzel tańczył prawie sam. Gładkie, szybkie ruchy. Tylko tam, gdzie były szczegóły, trzeba trochę ostrożniej. Nieee! Trzeba inaczej. Bardziej zadbać o perfekcję. Nabazgrać, każdy potrafi. Niech zagięcia na sukni, będą miały prawdziwe załamania faktury materiału, na dłoniach niech będą linie papilarne. Może trochę zbyt oczywiste? Akademicko wierne, ale obdarte z tajemnicy? Więcej mroku i cienia... O tak, od razu lepiej. Niech błyszczy tylko spadająca gwiazda. Postać kobiety z książką wydaje się zbyt statyczna. Niech mruga okiem, niech obraz będzie zatrzymaniem chwili, a nie przedstawieniem posągu! Ta noc zbyt banalna. Może trochę rozświetlić ją tą dzisiejszą pełnią? Byle, nie za bardzo. O, akurat... Trochę księżycowej poświaty niech pada na policzek. Taka namiastka jaśniejszej strony życia. Trochę symboliki, ale dyskretnie. Ukrytej w geście, w załamaniu światła, a może w cieniu. Niech cień ma skrzydła archanioła. Zbyt sielankowo. Teraz i anioły nie mają dobrze, więc jeszcze łańcuch, kotwica, coś, co trzyma cień przy człowieku, przy ziemi. Niee. Ona nie może być na balkonie. W chmurach? Banał. Jakaś panoramka? Banał. Piana morska? Banał. Na skraju przepaści? Lepiej, ale to nie to... Może nich stoi na szachownicy, a tam, gdzieś w rogu, szary pion poruszony ręką boga? Można zaryzykować. I gruzy wieży. Albo lepiej dwóch wież... Łyk whisky dla odprężenia. * Ta otwarta księga... może Biblia otwarta na Apokalipsie? Ciekawe, ale chyba oklepane. To może Koran, byłoby wyrazistsze, bardziej na czasie i pasowałoby do dwóch wież. Niee, nie o to chodzi. Coś bardziej osobistego... Po za tym to za bardzo pod publiczkę... Profesor usiadł naprzeciw własnego dzieła i wpatrywał się w nie ponad godzinę. Nie był do końca zadowolony, ale ponoć prawdziwy artysta zawsze zobaczy jakieś swoje niedociągnięcia, znajdzie coś, co można by zrobić lepiej. To motor samodoskonalenia, wieczne szukanie ideału. Mimo to obraz był dobry. Był dobrze namalowany i miał coś do przekazania. Tylko ciągle, był po prostu obrazem, a Art chciał czegoś więcej. Może w gwiazdę wstawić diodę? Byłoby oryginalnie i nowocześnie. Nie, zdecydowanie zbyt pretensjonalnie i kiczowato. Ta książka... * Więcej whisky - po godzinie zastanawiania

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Sacrum — czytnik · opowiadania