Inne · 4 min czytania
Sądny dzień chwały - cz.1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
~Podejdź... Weźmy się za ręce i stwórzmy razem nową historię... Nowe przeznaczenie...
Na tym świecie nawet Śmierci nie można być pewnym. Za każdym razem, gdy spotyka nieodpowiednią osobę, chowa się i ucieka. Tak tchórzliwa potrafi być Pani Życia. Ale Atyde nie da się jej oszukać. Nigdy… Takie oto myśli przychodziły do głowy blondwłosej dziewczynie, siedzącej przy wyszczerbanym stole i liczącej świeże, pachnące miedzią oraz przyjemnie brzęczące monety z podobizną króla. - Hm, całkiem niezła sumka. Musiałaś sprzątnąć dziś kogoś ważnego. Ilu trupów się doliczyłaś?- Kpiący głos sprawił, że uniosła czarne jak noc oczy znad porysowanego blatu i popatrzyła w kierunku wejścia do podziemia. - Co tu robisz, Akkarinie?- spytała ciemnowłosego mężczyznę o przenikliwym bursztynowym spojrzeniu. Stał, opierając się o framugę starych drzwi, w swojej granatowej szacie i z tajemniczym uśmieszkiem na twarzy. - Witaj, siostro. Przyszedłem sprawdzić, jak ci się powodzi…I- spojrzał na nią znacząco- przypomnieć ci o obowiązkach w Świątyni, które niestety zaniedbujesz. Już od tygodnia nie pojawiłaś się w Kaplicy. Aisa z trudem cię zastępuje, a niedługo inne Kapłanki zaczną coś podejrzewać i nie będziesz mogła wykręcić się chorobą.- Zmarszczył groźnie czoło. Atyde przyjrzała się bratu, po czym lekceważąco machnęła ręką. Nie potrzebowała jego pouczeń. - Potrafię pogodzić swoją pracę. Kuzyneczka na pewno świetnie sobie radzi. - Niekoniecznie Wiesz, jak nieśmiała i bojaźliwa jest Aisa, a wciąż perfidnie ją wykorzystujesz. Prychnęła.