Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 6 min czytania

Saga, moja pierwsza, kiedyś wymyślę tytuł

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dzień słoneczny. Ludzie przymrużają powieki wychodząc na zewnątrz. Będąc już na ulicy, uśmiechają się jakby do słońca zadowoleni z ciepła, jakie emituje. Ulica w bogatszej części miasta. Wysoka brunetka wyszła właśnie z sklepu pełnego jakiś dziwacznych rupieci. Nazywa się Ewa. Słodkie oczęta skryte za długimi rzęsami. Obcasy, spódnica mini. Nogi mogłyby zastać uznane przez większość mężczyzn za obiekt adoracji. Figurze też nic nie można zarzucić. Za to twarz wyrażała cały wachlarz uczuć: niewinności, czystości, delikatności, jak i miała coś z ciekawości. Rozbrajająca mieszanka. Kroki jej zmierzały do samochodu. Dość ciekawie pomalowanego Fiata 126P. Ktoś z zewnątrz otworzył jej drzwi. Ona zgrabnie wsiadła. Uśmiecha się zamykając drzwi. Widać, że ludzie są zdziwieni tym mezaliansem. Samochód ostro wystartował. Jak tylko 126P potrafi. Wygląd kierowcy dość przeciętny. Dobrze zbudowany, ale twarz nie miała żadnych szczególnych cech. Do tej pory wymieniają się tylko uśmiechami. Cisze przełamał Adam, (bo tak miał na imię kierowca) - Mam. Ale obiecaj, że kiedyś się ze mną umówisz. Ton głosu był przesiąknięty lekką ironią, ale miał jednak w sobie nutkę nadziei. - Adam, chciałabym zobaczyć, kiedy wkońcu zrozumiesz, że mam już osobę, którą kocham. Wiktor się ucieszy, nie wierzył, że uda ci się to załatwić już dzisiaj a wiesz jak u niego z czasem. Pragną skończyć już to swoje coś już 2 tygodnie temu. Kierowca podał jej malutką książeczkę. Wyglądała bardzo tajemniczo, co nie jest dziwne przez jej bardzo stary wygląd. Okładka była całkowicie wytarta. Dziewczynę nie interesowała zawartość podarunku. Włożyła go do torebki, po czym delikatnie pocałowała Adama w policzek, szepcąc ciche dziękuje. Samochód poruszał się jeszcze chwilę główną ulicą poczym zniknął w jakieś bocznej uliczce. Piętrowe łóżko stało w kącie pokoju. Na dole zauważyć można nieruchoma postać. Wiktor. Właśnie śnił. Barwy, zielony, czerwony potem żółty blask i czarno biały świat. Takie drzewa, ptaki trawa. Nagle całą rzeczywistość zapada się pod jaśniejącą pokrywą bieli. Unosi się, stoi, dziwne uczucie. Nagle zadrżał. Otworzył oczy. Widział dokładnie każdy centymetr pokoju. Każdy milimetr. Wzrok mu utkwił na kontakcie. Skupił się na nim. Usłyszał ciche trzaśnięcie potem ból spowodowany skupiającym się na soczewce światłem. Z powrotem dostrzegł czarno biały obraz polany. Następnie kolory, cisza i do jego świadomości zaczął docierać głos jakieś dziewczyny. Powoli otworzył oczy. -Wiktor, udało się, to ta książka. No prześpij się jeszcze. Porozmawiamy jutro. I proszę nie zostawiaj włączonego światła. Dobranoc Wiktor.

W małym miasteczku szczekanie psów jest niezłą zmorą, szczególnie nocą, gdy ludzie próbują zasnąć. Taki człowiek może czuć z początku gniew i złość z powodu powtarzających się głośnych

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Saga, moja pierwsza, kiedyś wymyślę tytuł — czytnik · opowiadania