Wróć do katalogu

Saga, moja pierwsza, kiedyś wymyślę tytuł

takie se opowiadanie

tomi1410, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dzień słoneczny. Ludzie przymrużają powieki wychodząc na zewnątrz. Będąc już na ulicy, uśmiechają się jakby do słońca zadowoleni z ciepła, jakie emituje. Ulica w bogatszej części miasta. Wysoka brunetka wyszła właśnie z sklepu pełnego jakiś dziwacznych rupieci. Nazywa się Ewa. Słodkie oczęta skryte za długimi rzęsami. Obcasy, spódnica mini. Nogi mogłyby zastać uznane przez większość mężczyzn za obiekt adoracji. Figurze też nic nie można zarzucić. Za to twarz wyrażała cały wachlarz uczuć: niewinności, czystości, delikatności, jak i miała coś z ciekawości. Rozbrajająca mieszanka. Kroki jej zmierzały do samochodu. Dość ciekawie pomalowanego Fiata 126P. Ktoś z zewnątrz otworzył jej drzwi. Ona zgrabnie wsiadła. Uśmiecha się zamykając drzwi. Widać, że ludzie są zdziwieni tym mezaliansem. Samochód ostro wystartował. Jak tylko 126P potrafi. Wygląd kierowcy dość przeciętny. Dobrze zbudowany, ale twarz nie miała żadnych szczególnych cech. Do tej pory wymieniają się tylko uśmiechami. Cisze przełamał Adam, (bo tak miał na imię kierowca) - Mam. Ale obiecaj, że kiedyś się ze mną umówisz. Ton głosu był przesiąknięty lekką ironią, ale miał jednak w sobie nutkę nadziei. - Adam, chciałabym zobaczyć, kiedy wkońcu zrozumiesz, że mam już osobę, którą kocham. Wiktor się ucieszy, nie wierzył, że uda ci się to załatwić już dzisiaj a wiesz jak u niego z czasem. Pragną skończyć już to swoje coś już 2 tygodnie temu. Kierowca podał jej malutką książeczkę. Wyglądała bardzo tajemniczo, co nie jest dziwne przez jej bardzo stary wygląd. Okładka była całkowicie wytarta. Dziewczynę nie interesowała zawartość podarunku. Włożyła go do torebki, po czym delikatnie pocałowała Adama w policzek, szepcąc ciche dziękuje. Samochód poruszał się jeszcze chwilę główną ulicą poczym zniknął w jakieś bocznej uliczce. Piętrowe łóżko stało w kącie pokoju. Na dole zauważyć można nieruchoma postać. Wiktor. Właśnie śnił. Barwy, zielony, czerwony potem żółty blask i czarno biały świat. Takie drzewa, ptaki trawa. Nagle całą rzeczywistość zapada się pod jaśniejącą pokrywą bieli. Unosi się, stoi, dziwne uczucie. Nagle zadrżał. Otworzył oczy. Widział dokładnie każdy centymetr pokoju. Każdy milimetr. Wzrok mu utkwił na kontakcie. Skupił się na nim. Usłyszał ciche trzaśnięcie potem ból spowodowany skupiającym się na soczewce światłem. Z powrotem dostrzegł czarno biały obraz polany. Następnie kolory, cisza i do jego świadomości zaczął docierać głos jakieś dziewczyny. Powoli otworzył oczy. -Wiktor, udało się, to ta książka. No prześpij się jeszcze. Porozmawiamy jutro. I proszę nie zostawiaj włączonego światła. Dobranoc Wiktor.

W małym miasteczku szczekanie psów jest niezłą zmorą, szczególnie nocą, gdy ludzie próbują zasnąć. Taki człowiek może czuć z początku gniew i złość z powodu powtarzających się głośnych

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych