Przyjaźń · 6 min czytania
Samotność
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
(przepraszam za literówki, moje lenistwo nie pozwala mi zabrać się za korekte tekstu)
"Czuję, że umieram z samotności, z miłości, z rozpaczy, z nienawiści - ze wszystkiego, co może mi zaoferować ten świat."
— Emil Cioran "Na szczytach rozpaczy"
Kiedy umarł mi pies, wtedy zrozumiałem jak bardzo jestem samotny. Nagle w około nie było nikogo kto darzyłby mnie szczerą miłością. I ja sam nie wiem czy na prawdę kochałem kogokolwiek. Zastanawiam się, dlaczego był dla mnie tak łaskawym pupilem. Czym on się różnił od człowieka? Może tym, że nie rozumiał głupot jakie wygaduję? Prawdę mówiąc nie wiem, nigdy nie usłyszałem od niego złego słowa, nawet jak je wypowiadał, nie zrozumiałem ich. Zaufałem mu, myśląc że mnie kochał. Może to właśnie tylko o to chodzi w życiu? By zaufać, że nikt nie może nas skrzywdzić, bardziej niż my siebie skrzywdzimy? Psa nie bałem się pogłaskać, przytulić czy pocałować w nos. Nie wpadło mi do głowy, że byłby w stanie się z tego powodu obrazić, nie uciekłby z tego powodu, nie wyśmiałby mnie, może co najwyżej pczułby się dziwnie nie wiedząc o co temu kolesiowi chodzi? Okazało się, że pies był całym moim życiem i kiedy pozwoliłem mojej lubej odejść do innego faceta, by była szczęśliwa, to i tak nie było tak smutne, jak śmierć pupila. Może dlatego, że ona nie umarła? Może dlatego, że ją sam zostawiłem? Jak to jest, że z psem się nie kłóciłem, nigdy teog nie zrozumiem. Ciężej jest mi dogadać się z kobietą. Z kobietą się kłócę, obrażamy się na siebie, nie okazujemy sobie uczuć, czułości czy sympatii, wszystko jest udawane. Całe życie udajemy, że nic nie czujemy, by nie wykorzystano tego przeciwko nam. Strach przed odrzuceniem boli bardziej niż samo odrzucenie ponieważ buduje ranę na całe życie niczym jakaś śmiertelna choroba zabijając wszystko co ludzkie. Widzę psa, mówię jaki piękny, mijam piękną kobietę i obracam się w inną stronę udając, że mi nie imponuje by wzbudzić w niej chęć udowodnienia, że może mieć każdego. Super, w ten sposób ona udowadnia mi, jak zdobywa każdego... poza mną. To jest ta prosta odpowiedź, udajesz że nie interesuje cię ta kobieta, to ona da ci to samo. Nie wiem jak jest w drugą stronę, nigdy nie byłem kobietą. Albo po prostu nigdy nie otworzyłem się na to co żeńskie, tak jak na to co psie. Psa traktuję naturalnie, przy nim jestem idiotą, robię co chcę, nie mam wstydu, dumy i innych takich pierdół. Chyba jedyny sposób jaki mi został, by stać się lepszym człowiekiem, to odejść do świata zwierząt i z nimi spędzić resztę życia. Przez tyle lat, tak uciekałem od ludzi, że nie mam już siły do nich wrócić, nie wiem jak to zrobić. Poza tym, z psem nigdy nie musiałem rozmawiać i nigdy źle się nie czułem gdy nie było o czym rozmawiać, nasze życie zawsze było wspólną zabawą. Po jego śmierci żałuję wielu rzeczy, każdej minuty w…