Fantasy · 4 min czytania
Sejan rozdział 1 - Narodziny Nienawiści
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział 1 Narodziny nienawiści
Gwałtownie podniósł głowę i bacznie nasłuchiwał. Porośnięte łuskami nozdrza wysoko w górze poruszyły się lekko. To znowu oni – pomyślał. Prychnął rozdrażniony, zawrócił w miejscu i pogalopował w dół w stronę ciemnego sosnowego lasu. Byle dalej od smrodu ludzi. Przedzierał się przez splątane pnącza dzikich malin i jeżyn, które pokrywały gęsto leśną ściółkę. Nawet nie zwolnił, biegnąc wciąż tym samym tempem, nie męcząc się, wsłuchany we własny oddech i stukot nóg, które bezlitośnie taranowały rośliny. Nie miały szans z czarnymi kopytami i nogami porośniętymi żółtymi łuskami jak u orła, od których odbijały się wszelkie kolce. Powietrze było przepełnione zapachem wiosny która zawitała w lesie. Nic więcej w nim nie wyczuwał. Żadnych innych stworzeń – spłoszonych wrzaskami ludzi, którzy poganiali i szczuli na niego wyjące psy. Biegł w coraz większe gęstwiny, przyciskając płasko do boków brudne i obdarte szare skrzydła. Gruby ogon, zakończony kitą piór powiewał za nim, utrzymując balans ciała i kierunek. Myśli przelatywały mu przez głowę jak wiatr szarpiący jego granatową grzywę. Czego oni ode mnie chcą? – warknął, zarzucił łbem. Górna warga lekko się uniosła ukazując zaostrzony kieł. Tupnął nogą i przyspieszył jeszcze bardziej niesiony gniewem. Nie bał się ludzi. Byli słabi i ślepi. Ale ilekroć zajdzie w jakieś odludne miejsce, ktoś musi zacząć na niego polowanie. Polowanie! – prychnął – kto tu na kogo… - chrapy wykrzywiły się jak na wzór uśmiechu ukazując groźnie rząd ostrych zębów. Ale nie, nie mogę polować na ludzi. – myślał dalej. - Przyniesie to jeszcze więcej problemów… Ludzie! Co za parszywa rasa… Zahamował