Fantasy · 2 min czytania
Sen odważnego
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Leżał brzuchem do góry, ze wzrokiem wystrzelonym w przyciemnione niebo. Drzewa szeleściły cicho, zwiastując spokojną noc... Gwiazdy odbijały się w jego oczach, a mokra trawa, delikatnie pieściła jego ciało. Zamknął oczy.
Zamyślił się. Światło gwiazd przebijało się przez jego powieki. Tu nagle, od strony miasta, gdzie księżyc zawsze wschodzi na niebo, dobiegł go tętent koni. I cichy wiatr, uniósł jego powieki.
Ziemia zadrżała. Jeździec zatrzymał się tuż przy nim i niczym sprawny wojak, zeskoczył z konia. Miecz ino przeciążył go trochę i na lewy bok rzucił. Ciało załomotało o ziemię.
I wstyd mu się zrobiło. Twarz rumieńcem oblaną, zwrócił w stronę młodzieńca. I tak stojąc przez chwilę, jakoby ze wstydu, słowa wyrzec nie mógł. A młody dalej leżał na trawie i tylko ukradkiem zerkał na tego jegomościa, co to tak niefortunnie do ziemi dobił.
Aż tu nagle, ni skąd, tego…