Duchy · 4 min czytania
Sen pierwszy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kamienica z czerwonej cegły pojawiła się w oddali. Widziałem ją dokładnie, choć odległość była duża. Okna półkoliste patrzyły na mnie, obserwowały mnie z zaciekawieniem. Przed wejściem rozpościerał się niewielki ogród z fontanną po środku. Nie była to typowa kamienica jakie często widuje się w miastach. Różnica polegała na tym, że sprawiała wrażenie budowli monumentalnej, pałacowej, lecz z drugiej strony na pierwszy rzut oka niczym nadzwyczajnym się nie wyróżniała. Dopiero po dłuższej chwili można było wyczuć dziwną moc z niej bijącą, to coś, co sprawiało wrażenie, że czuło się respekt ale i ciekawość. Aleja do niej prowadząca utkana była po obu stronach drzewami. Słońce z trudem przedzierało się przez bujne konary. Coś dziwnego pchało mnie przed siebie. Powoli krok za krokiem posuwałem się naprzód. Czułem, że ktoś lub coś mnie obserwuje. Było to dziwne uczucie, ponieważ odczuwałem je całym sobą. Każda cząstka mojego ciała mówiła mi o tym. W powietrzu unosił się dziwny zapach, ni to kwitnących kwiatów, ni to mokrej ściółki leśnej. Zdawałem sobie sprawę, że nie pasuje on do tego miejsca. Ale był i należało się z tym pogodzić. Kolejne kroki przybliżały mnie do miejsca, gdzie stała fontanna. Przez chwile przyglądałem się jej. Okrągły niewielkich rozmiarów betonowy zbiornik na wodę po środku którego znajdowała się rzeźba przedstawiająca postać w ruchu, ni to mężczyzny ni to kobiety. Ręce wzniesione ku górze, nogi lekko podkurczone i twarz skierowana w moją stronę z dziwnym, bardzo dziwnym spojrzeniem. W tym wszystkim uderzyło mnie jedno – nie było wiatru, najmniejszego podmuchu, nic. Liście na drzewach sprawiały wrażenie namalowanych. I wtedy poczułem silna obecność czegoś lub kogoś za mną. Stanąłem. Przez ciało…