Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Serce pędzące do nikąd...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ona (17:48) Machaliście mi z daleka. Krzyczeliście i biegliście w moją stronę. Jakbyśmy nie widzieli się tak na prawdę długo. Rzuciliście się na mnie bez wahania, a przechodnie patrzyli na nas krzywo. Każdy po kolei przyciskał mnie do siebie mocno. Najbardziej czekałam na przywitania z tobą. Uśmiechnęłam się do ciebie szeroko i już rozkładałam ręce,a ty ledwo dotknąłeś mojego ramienia. Byłam zdziwiona, przecież zawsze mnie podnosiłeś i przytulałeś mocno jakbyś nie chciał już nigdy puścić. A teraz? Ktoś zaproponował żebyśmy poszli na Poligon. Odwróciłeś się. Nawet nie spojrzałeś w oczy, nie wyjaśniłeś. Chciałam wyrzucić cię z myśli. Ominęłam cię i podeszłam do Alex. Rozmawiałyśmy śmiejąc się głośno. Czułam twój palący wzrok na plecach. Nie odwróciłam się. Jeśli tobie na mnie nie zależy, to mi na tobie też nie. Czy staram się oszukać sama siebie? Obawiam się, że tak... Usłyszałam znany mi dźwięk dzwonka. Wiedziałam, że to twój. Od razu poznałam. Złapałam swoją rozmówczynie za rękę i pociągnęłam w boczną uliczkę. Bałam się usłyszeć twój głos. Na chwilę nasze spojrzenia się skrzyżowały. Dlaczego twoje czekoladowe oczy są pełne smutku? - Dojdziemy do was! - krzyknęła za wami dziewczyna. Położyła mi dłoń na ramieniu i bez słowa mnie przytuliła. Widziała, że coś mnie gryzie, ale nie pytała co. - Jak będziesz chciała to powiedz. - powiedziała spokojnie. - Chodźmy już. - nie byłam w stanie się odezwać. Tylko ty istniałeś teraz w mojej głowie. Poszłam za nią. Nasze glany stukały o chodnik równomiernie. Nawet nie wiem kiedy doszłyśmy. Od razu pobiegłyśmy w stronę naszego drzewa. W oczach tylko na chwilę stanęły mi łzy, kiedy zobaczyłam ciebie przytulającego do siebie Ankę. Pocałowałeś ją. Musiałam odwrócić wzrok. Byle nie płakać.Ktoś przyniósł alkohol. Butelki wędrowały z rąk do rąk. Kiedy przykładałam szyjkę do ust patrzyłam na ciebie. Ty na mnie. Nie odwróciłam wzroku. Napiłam się i podałam butelkę dalej. Wciąż patrzyłeś. Ja już nie. Z kieszeni wyjęłam opakowanie tabletek. Nienawidziłeś mnie za to, że je biorę. Patrzyłeś jak każda tabletka po kolei spada na dłoń. Liczyłeś je po cichu. Widziałam jak marszczysz brwi kiedy brałam do ręki trzeci listek. Kiedy ostatnia tabletka spadła na rękę. Chciałeś mnie powstrzymać? Włożyłam je do ust i zapiłam winem. Po pół godziny odleciałam. Nawet nie wiedziałam co się dzieje.

On (19:02) Widziałem co robi. I bałem się ją powstrzymać. Nie długo trzeba było czekać aż zaczną działać. Oddychałaś wolno, patrzyłaś na nas zdezorientowana, zaczęłaś się trząść z zimna. Pewnie nawet nie wiesz co mówiłaś. Nie było już Anki, mogłem się tobą zaopiekować. To co mnie trzymało? Twój wzrok pełen…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Serce pędzące do nikąd... — czytnik · opowiadania