Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Serduszko otulone łzami

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

ŚWIECZKI WIDZĄ WIĘCEJ NIŻ SĄDZICIE

Stałam na sklepowej wystawie, wśród kolorowych kamyków, pięknych tkanin i przeróżnych kadzidełek, od których robiło mi się słabo. Uwielbiałam swój kształt, bo zostałam uformowana przez delikatne wielkie dłonie i świeciłam dumną czerwienią przyprószoną srebrnym brokatem. Ja, serce z knotem na brzuszku, czekałam wśród innych, równie pięknych świeczek, schowana za szybką, żeby uchronić się przed kurzem.

Pewnego dnia przyszła po mnie dziewczyna w czerwonym upstrzonym wzorkami szalu. Miała ładny uśmiech i błyszczące ciemne oczy. Zapłaciła sporo pieniędzy, bo ręcznie robiona zyskałam na wartości. Nie wiedziałam, co się ze mną stanie... Bałam się, że spłonę, jak większość moich koleżanek i kolegów, bo przecież takie było nasze przeznaczenie. Mieliśmy być ozdobą, dodatkiem, dzięki któremu ogień tli się delikatnie, oświetlając przy tym twarze zakochanych, roześmianych, szczęśliwych, smutnych... Mieliśmy służyć, aż do ostatniej kropelki w naszych woskowych ciałkach. Czekałam, nie pogodzona ze swoim losem, ale stało się coś diametralnie innego. Stałam się częścią czegoś większego.

Kobieta postawiła mnie na starym drewnianym stoliku, otuliła płatkami róż. Obok leżała zapalniczka, która co chwilę puszczała do mnie oczko, jakby nie mogła się doczekać, kiedy ze mną skończy. Ale ten moment nie nastąpił.

Zapracowana dziewczyna nie miała czasu, by dopełnić mojego przeznaczenia. Wpadała i wypadała z pokoju, praktycznie nigdy jej nie było. Tylko w nocy, słuchałam jej rytmicznego oddechu i zastanawiałam się, o czym śni. Przerażały mnie jej gwałtowne ruchy, rzucała się po łóżku, jakby chciała przed czymś uciec... Czekałam w dzień, bałam się w nocy a zapalniczka znudziła się puszczaniem do mnie oczek. Potem przyszła pora na cieniutką warstwę kurzu, przez którą z ogromnym trudem przebijał się blask mojego drobniutkiego brokaciku.

Pewnego dnia przestałam się bać Wielkiej Pani i po raz pierwszy w swoim krótkim życiu zobaczyłam łzy. Noc była taka sama jak każda poprzednia. Moja właścicielka długo przeglądała strony w internecie, potem wyszła, by po chwili wrócić w luźnej piżamie i ogromnym ręczniku na głowie. Łóżko skrzypnęło, gdy się na nie kładła. Potem sporo czasu spędziła na lekturze... Lubiłam wtedy obserwować jej twarz, była tak rozmarzona, tak wrażliwa na wyrazy tworzące zdania, zdania kreujące fikcyjną rzeczywistość. Po dwóch godzinach zgasiła światło i kręciła się, szukając najwygodniejszej pozycji do snu. Gdy tylko zaczęła spokojnie oddychać i ja stałam się spokojniejsza. Pani, która wiecznie czegoś szukała, wciąż gdzieś biegła, zasnęła. Zapalniczka zerkała na mnie ze złością, szeptała wprost do ucha, że z dziewczyną musi być coś nie tak, bo każdy normalny człowiek już dawno by mnie spalił, zwłaszcza, że kupiła mnie w Walentynki... Jakie Walentynki, zapytałam, a zapalniczka…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Serduszko otulone łzami — czytnik · opowiadania