Wróć do katalogu

Serduszko otulone łzami

O tym, jak jedna świeczka musi zginąć, by ta druga mogła żyć

Roza, opublikowano , 6 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ŚWIECZKI WIDZĄ WIĘCEJ NIŻ SĄDZICIE

Stałam na sklepowej wystawie, wśród kolorowych kamyków, pięknych tkanin i przeróżnych kadzidełek, od których robiło mi się słabo. Uwielbiałam swój kształt, bo zostałam uformowana przez delikatne wielkie dłonie i świeciłam dumną czerwienią przyprószoną srebrnym brokatem. Ja, serce z knotem na brzuszku, czekałam wśród innych, równie pięknych świeczek, schowana za szybką, żeby uchronić się przed kurzem.

Pewnego dnia przyszła po mnie dziewczyna w czerwonym upstrzonym wzorkami szalu. Miała ładny uśmiech i błyszczące ciemne oczy. Zapłaciła sporo pieniędzy, bo ręcznie robiona zyskałam na wartości. Nie wiedziałam, co się ze mną stanie... Bałam się, że spłonę, jak większość moich koleżanek i kolegów, bo przecież takie było nasze przeznaczenie. Mieliśmy być ozdobą, dodatkiem, dzięki któremu ogień tli się delikatnie, oświetlając przy tym twarze zakochanych, roześmianych, szczęśliwych, smutnych... Mieliśmy służyć, aż do ostatniej kropelki w naszych woskowych ciałkach. Czekałam, nie pogodzona ze swoim losem, ale stało się coś diametralnie innego. Stałam się częścią czegoś większego.

Kobieta postawiła mnie na starym drewnianym stoliku, otuliła płatkami róż. Obok leżała zapalniczka, która co chwilę puszczała do mnie oczko, jakby nie mogła się doczekać, kiedy ze mną skończy. Ale ten moment nie nastąpił.

Zapracowana dziewczyna nie miała czasu, by dopełnić mojego przeznaczenia. Wpadała i wypadała z pokoju, praktycznie nigdy jej nie było. Tylko w nocy, słuchałam jej rytmicznego oddechu i zastanawiałam się, o czym śni. Przerażały mnie jej gwałtowne ruchy, rzucała się po łóżku, jakby chciała przed czymś uciec... Czekałam w dzień, bałam się w nocy a zapalniczka znudziła się puszczaniem do mnie oczek. Potem przyszła pora na cieniutką warstwę kurzu, przez którą z ogromnym trudem przebijał się blask mojego drobniutkiego brokaciku.

Pewnego dnia przestałam się bać Wielkiej Pani i po raz pierwszy w swoim krótkim życiu zobaczyłam łzy. Noc była taka sama jak każda poprzednia. Moja właścicielka długo przeglądała strony w internecie, potem wyszła, by po chwili wrócić w luźnej piżamie i ogromnym ręczniku na głowie. Łóżko skrzypnęło, gdy się na nie kładła. Potem sporo czasu spędziła na lekturze... Lubiłam wtedy obserwować jej twarz, była tak rozmarzona, tak wrażliwa na wyrazy tworzące zdania, zdania kreujące fikcyjną rzeczywistość. Po dwóch godzinach zgasiła światło i kręciła się, szukając najwygodniejszej pozycji do snu. Gdy tylko zaczęła spokojnie oddychać i ja stałam się spokojniejsza. Pani, która wiecznie czegoś szukała, wciąż gdzieś biegła, zasnęła. Zapalniczka zerkała na mnie ze złością, szeptała wprost do ucha, że z dziewczyną musi być coś nie tak, bo każdy normalny człowiek już dawno by mnie spalił, zwłaszcza, że kupiła mnie w Walentynki... Jakie Walentynki, zapytałam, a zapalniczka…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych