Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Duchy · 5 min czytania

Siajowy Satanista

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dźwignął się z podłogi i cofnął odrobinę by w pełni ujrzeć swe dzieło. Na podłodze widniał idealny geometrycznie pentagram. Tobias skrzywił się lekko, bo zamiast niemowlęcej krwi, zmuszony był użyć szkolnej kredy. Na środku demonicznego kręgu zaś leżał, zupełnie bezbronny, wpatrujący się w oprawcę swymi szklistymi oczyma, szmaciany króliczek. Twarz Tobiasa wykrzywiła się w okrutnym uśmiechu, zwiastującym cierpienie. - Nareszcie... – wyszeptał złowieszczo, delektując się widokiem – Nareszcie cała szkoła pozna potęgę Tobiasa Toskiego, gdy uwolni niewypowiedziane zło... Sięgnął do kieszeni i wyjął z niej scyzoryk, na którym na chybcika wyskrobane były trzy szóstki. Oblizał wargi rzucając króliczkowi pożądliwe spojrzenie. Uklęknął nad nim w środku kręgu i uniósł ostrze nad głowę. Zamknął oczy, szukając w sercu czystego zła. - Usłysz mnie szatanie – wyszeptał drżącym z podniecenia głosem – o-władco piekielnych czeluści, o-niegodziwy kusicielu niewinnych, o-przebrzydły... Szmer. Natychmiast przerwał swój zaśpiew, gdy usłyszał dźwięk za drzwiami. Zamarł z rękami wciąż uniesionymi w górze i wytrzeszczył oczy w niedowierzania. Nie przypominał sobie by którakolwiek ze sprzątaczek zapuszczała się w tak odległe, zapomniane przez ciało pedagogiczne, piwnice szkolne. Szmer dopełzł do drzwi, co zaowocowała skrętem trzewi Tobiasa, lecz po chwili zaczął cichnąć. Odetchnął z ulgą, ciesząc się że zdołał przetrwać tak ciężką próbę. Wytarł o spodnie swe spocone ręce po czym znów wprowadził się w trans. - O-panie czarcich pomiotów, Ty, który podsycasz nienawiść, Ty, który strzeżesz dzienników i wszelakiego szkolnego spaczenia, PRZYBĄDŹ! W eskalacji swego zaśpiewu wbił ceremonialny scyzoryk głęboko w pierś króliczka, który z łatwością przebił materiał. Rozerwał podbrzusze ofiary w czystej ekstazie, po czym zatopił swe usta w ciepłym puchu. Delektował się tym smakiem, jak wampir spijający słodką krew, pławiąc się całą duszą w tym akcie niegodziwości. I wtedy poczuł pod sobą pulsowanie. Pentagram zaczął pulsować czerwoną barwą, z jego powierzchni poczęły odrywać się kawałki kredy. Tobias odsunął usta od króliczkowych trzewi i ujrzawszy jarzącą się podłogę, odskoczył w panice. Przylgnął do najodleglejszej ściany i zwinął się w kłębek, ledwo łapiąc oddech. Wydał z siebie zduszony pisk, gdy zmaltretowana szmacianka podniosła się o własnych siłach, rzucając na ścianę ogromny, diaboliczny cień spowity krwistą poświatą. - Czysta kpina – zapiszczał króliczek zbierając…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%