Opowiadania.pl · 4 min czytania
Siła jego spojrzenia.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"Spojrzeliśmy na siebie, szukając słów, które nie istniały." Carlos Ruiz Zafón Cień wiatru.
Siedząc na niebieskim krześle, kręciłam się wokół własnej osi, próbując uniknąć niebieskoszarych tęczówek, które na tle brązowej opalenizny miały intensywniejszy odcień. Czułam jak moje serce krzyczy bezgłośnie, by odwrócił wzrok i dał mi chwilę spokoju. Milczące spojrzenie jest chyba gorsze od potoku słów. Kierowałam zatem słowa jedynie do dwóch zielonych spojrzeń, które utkwione były we mnie z ciekawością, omijając te niebieskie, mające w sobie wyjątkowo hipnotyzującą, a zarazem raniącą, moc. Choć pragnęłam ze wszystkich sił wyczytać z nich to, co wydawało mi się mówić, nie potrafiłam. Po prostu stchórzyłam. Myślałam, że znam każde z jego spojrzeń. Każdą barwę jego głosu. Moja teoria została zburzona w pokoju z brzoskwiniowymi ścianami, które w słabym świetle żarówki wydawały się mieć kolor pomarańczowy. Nie patrząc w stronę trójki siedzącej na łóżku, gdy nie było to konieczne, obserwowałam nie widząc niebo pokryte szarymi, deszczowymi chmurami. Kłócąc się z własnym sercem, rozumem i pragnieniami, próbowałam uporządkować wewnętrzny chaos spowodowany tym Jego spojrzeniem. Nieświadomie zadawał mi kolejne ciosy, skutecznie zamykając usta, które przy nim zawsze wydobywały z siebie przeróżne dźwięki. Może nawet nie zauważył, że jestem wyjątkowo milcząca? Wiem, że na pewno nie zauważył mojego szybciej bijącego serca, kiedy zdałam sobie sprawę, że właściciele zielonych tęczówek kierują się w stronę brązowych drzwi. Odetchnęłam swobodnie dopiero wtedy, kiedy zdałam sobie sprawę, iż nie zostaniemy w pokoju sami. A gdyby tak się stało, czułabym się niczym w pomieszczeniu,