Inne · 4 min czytania
Siła sprawcza reklamy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Marku, wrócę pózniej. Czekaj proszę. Mamo marnujesz 365 dni swojego życia na mycie naczyń. A co tutaj widzisz? Te i podobne hasła słyszymy w telewizyjnych reklamach. Sam lubię je oglądać i znam ich mnóstwo na pamięć. Nie uczę się ich specjalnie, same wchodzą mi do głowy. A świstak siedzi i zawija je w te sreberka. Tak, oczywiście, hmm... Kolorowy świat reklamówek przyciąga wzrok, tak jak głośność ich nadawania wyrywa z drzemki w trakcie filmu. Ale do sedna. Reklamy, tak jak i inne rzeczy czy pojęcia, można podzielić na różne sposoby. Ja proponuję następujący podział: ciekawe, głupie i czarno-białe. Podział ten dotyczy tylko reklam telewizyjnych, nie będę się w tym miejscu zajmował pozostałymi sposobami reklamowania proszków do prania czy kremów do rąk. Do reklam ciekawych wrzucam spoty, które zaskakują pomysłem, techniką, podejściem do odbiorcy (twórcy takich reklam zakładają, że adresat myśli). Do reklam głupich zaliczam wszelkiego rodzaju powtórzenia, reklamy proszków do prania czy past do zębów. Autorzy takich reklamówek zakładają, że odbiorca jest szary i nijaki, i kupi kolorowe reklamowane opakowanie, bo było w telewizji. Z kolei czarno-białe (moja ulubiona kategoria) jak sama nazwa wskazuje to reklamy bez kolorów, ale z niesamowitą atmosferą, fabułą, ciekawym pomysłem. Krótkie, czasami kilkusekundowe filmy. Zastanawiam się, właściwie po co wybrałem taki temat, jest on właściwie taki sobie i do tego oklepany. Reklama w postaci spotów telewizyjnych, kolorowych stron w gazetach z pięknymi twarzami kobiecymi i kremami…