Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

dla-dzieci · 5 min czytania

Sir. Gabriel

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Sir. Gabriel

W czasach odległych, krainach dalekich Żył sobie rycerz dzielny i szczodry. Lśniącą miał zbroję i miecz u pasa I nade wszystko był bardzo dobry.

Pewnego ranka na wierzchowcu galopując Usłyszał głosik – cieniutki, błagalny Rozejrzał się wkoło, miecz swój ujmując Lecz głosik zdał się być figlarny.

Zeskoczył z konia i w las zakręcił Bez lęku i trwogi gęstwinę przemierzył Głosik cieniutki, wciąż smęcił i nęcił, By z przeznaczeniem rycerz się zmierzył.

Wtem pieniek dostrzegł, na leśnej łące A,na tym pieńku ludzik malutki Wokoło biegły zwinne zające A maluch, łez wylewał smutki.

- Cóż się stało, przyjacielu? Ludzik lekko skinął głową i zaszczycił, go rozmową. - Kiedyś, było nas tu wielu, mój stalowy dobrodzieju, Ale wiedźma – stara, podła, co nikczemne życie wiodła, Czar rzuciła i radosną mą dolinę w smutku pogrążyła.

- Jak mam pomóc w utrapieniu? Ludzik, otarł łezkę z twarzy, Zamknął oczy i zamarzył. - Zdjąć nieszczęsny czar krasnali, Na to wszystko my za mali. Siły trzeba, wytrwałości, by przeliczyć Wiedźmie kości.

Na to rycerz – dumny, młody, co to szukał swej przygody, Rzecze hardo na głos cały pokazując swe migdały. -Jam jest Gabriel - syn Piotra i Małgorzaty, I nie przystoi mi odziać się w szaty: lęku i trwogi, Dlatego wierz mi krasnalu nie puszczę się w nogi.

Dorwę tę jędzę w lochu osadzę, zabiorę kocioł, wysypię sadzę. Spalę jej księgi – grzechem skalane I zbiję oko – kłamliwe, szklane. Wszystkie twe troski odejdą w niepamięć Wrócą radości i szczęścia chwile Gdy ciało grzeszne spocznie w mogile.

- Spadasz mi z nieba, mój miły Panie. - A ty, przedłużasz nasze gadanie. Wszak powiedz przecie, gdzie się ukryła… - Och, Panie za lasem, na wzgórzu siedziba jej była. - A więc ruszam, ku wielkiej przygodzie, I Twój lud wkrótce oswobodzę.

Tymi słowami zakończył przemowę. Wskoczył na konia i ruszył w drogę. I chociaż wiatry targały mu grzywę, A koń wdepnął w parzącą pokrzywę, On niestrudzenie brnął przez gęstwinę I hardą i dumną miał rycerz minę.

Wreszcie ją dostrzegł - chatkę drewnianą Starą, zniszczoną i sianem przetkaną Wokoło domku kruki koczują – oddane Sługi pani swej pilnują.

Nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Sir. Gabriel — czytnik · opowiadania