Akcja · 4 min czytania
Śliczny mól ksiązkowy, cz.II
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Leżałam na łóżku w moim pokoju. Nagle zadzwoniła moja komórka. Od razu wiedziałam kto dzwoni. Numer zna tylko Olka. Wzięłam telefon i nacisnęłam zieloną słuchawkę. -Halo? -Cześć! – to nie był głos Olki – poznajesz? -Yyy...wiesz, nie za bardzo... -Arti...to znaczy, Artur. -Acha...skąd masz numer? – byłam troszkę wkurzona, ponieważ wiedziałam, że to moja najlepsza przyjaciółka dała mu go. Ale po co? Przecież chodzi z Olą! Muszę się dowiedzieć! -Nie domyślasz się? – zachowywał się, jakby mi czytał w myślach. -No...w zasadzie to chyba tak. Czy nie dzięki Olce? -Zgadłaś! Należy ci się nagroda. Co powiesz na kawałek ciasta w pobliskiej kawiarence? -Chodzi ci o „Słodki dzień”? – „Słodki dzień” to była nazwa kawiarni, gdzie zawsze się umawiano na randki. A więc czemu TAM on chciał mnie zaprosić? Nagle bardzo się zainteresowałam tą propozycją. Wiedziałam, że to będzie najprawdziwsza randka. Jednak jest już 19:00 i nie wiem czy powinnam wychodzić. A zresztą on jest chłopakiem mojej NAJLEPSZEJ przyjaciółki! Skoro od niej miał numer, to wiedziała, że pewnie chce mnie gdzieś zaprosić. Nagle mnie olśniło! Przecież ona chce mnie z nim zeswatać! -Tak, o tą kawiarnię mi chodzi. A więc? – odezwał się Artur. -Nie....nie mogę. Muszę się uczyć. -Przecież nie masz nic zadane. Olka mi powiedziała! -No...no, tak, ale...muszę się przygotować do lekcji...no wiesz... – powiedziałam zmieszana. -Przecież ty wszystko umiesz...jeden wieczór nic nie zmieni... W tym momencie do drzwi mojego pokoju zapukała mama. -Poczekaj chwilkę. -Ok. Popatrzyłam na mamę, czekając aż mi powie, co się stało,