Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 22 min czytania

Śluz odc. 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kszzzyyy… Słyszycie?… Sł-słyszycie? To nie będzie łatwe. Wytłumaczyć…kszyyy… powiedzieć wam. Informacja jest najważniejszą rzeczą jaką człowiek może posiąść. Ale im nie chodzi o to… im chodzi o znacznie więcej. Tuż przed naszymi oczami… Jak mogliśmy tego nie widzieć? Ostrzegali nas… Ale, co jeśli powiem wam, że to stało się już dawno temu? 60% wirusów zakaźnych dla człowieka (na 1400 znanych) pochodzi od zwierząt. To nie pierwszy raz kiedy inny gatunek stara walczyć się z prawami ewolucji. Oni. Im nie chodziło o… kszyyy…. Co to było? Tracę zasięg. Idą. Musze się śpieszyć. Musicie mnie posłuchać… kszyy… musicie… poznać prawdę, zanim… kszzzzzzzzzzzzyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy….

Z perspektywy Jack’a I

Jesteśmy pokoleniem zmarnowanych marzeń. Pokoleniem „możesz zostać kim chcesz”. Wychowano nas na buntowników, którzy mieli zmieniać świat, ale nie widzieli wobec czego miał nastać ten bunt.

Kiedy dzwoni telefon człowiek powinien odczuwać jedynie pozytywne emocje. To dzwonią twoi bliscy, ludzie którzy stęsknili się za twoim głosem. Dzwonią przyjaciele. Rodzina. Dziewczyna albo chłopak. Żona albo kochanka. Telefon oznacza piwo, seks, zaproszenie na kolejną imprezę, wygraną na loterii. Chyba, że nie masz przyjaciół. Chyba, że ten telefon to policjant, który właśnie oznajmia ci, że okradziono twoje mieszkanie – boisz się tego, ale wiesz że byłoby to błogosławieństwem. To jeden z tych telefonów, który poinformuje cię, że ktoś bliski odszedł. Telefon to emocje. Dźwięki dzwonka czy wibracje, które brzmią jakbyś w kieszeni miał wyrwane, pulsujące jeszcze serce, przekazują do twojego mózgu informacje o psychologicznej karuzeli. Pompują adrenalinę. Tu-Dum. Tu-Dum. Tu-Dum. Telefon to największe kłamstwo. To komunikacyjny kanał, w którym jesteśmy nominowanymi do nagrody akademii filmowej aktorami. Mówisz, że ją kochasz. Mówisz im, że tęsknisz. Mówisz, że chętnie poszedłbyś na piwo, ale masz dużo pracy. Kłamiesz i nawet nie musisz się wysilać. Nie musisz grać językiem niewerbalnym, bo ukrywasz się za tym małym pudełeczkiem. Kurtyna jest zawsze zasłonięta. Według analizy rynkowej to dlatego wideo rozmowy nie przyjęły się w naszym świecie. Wymagały od nas za dużo gry. Było w nich za dużo prawdy.

Aby się uśmiechnąć twarz potrzebuje skurczu jedynie 17 mięśni, a 43 aby wyrazić smutek. To dlatego grubi ludzie są tacy szczęśliwi. Przez telefon nie widać czy jesteś uśmiechnięty, czy może właśnie przedrzeźniasz osobę po drugiej stronie. Mimo to każą nam się uśmiechać. Na wstępnym szkoleniu nasz „couch” – miała chyba na imię Elizabeth, mówi o tym jak ważne jest aby się uśmiechać.

– Rozmówca potrafi wyczuć w jakim jesteście nastroju. Jeden uśmiech potrafi sprawić, że zakończycie rozmowę sukcesem. – Jest ubrana w różową marynarkę i różową spódnice. Kiedy się uśmiecha wygląda jak mała świnka.

Żeby dostać premię potrzebujesz jedynie skurczu 17 mięśni na swojej zmęczonej twarzy.

– Z tej strony Jack Spotter, dział obsługi klienta T-Mind. W czym mogę pomóc?

Imię: Jack Nazwisko: Spotter Wiek: 27 lat Stanowisko pracy: Dział obsługi klienta T-mind (dodano: 6 miesięcy temu) Wykształcenie: Studia II stopnia, wydział Dziennikarstwo Status związku: Wolny Ostatnie polubienia: Maciej Tuora – blog, Randka.pl, T-mind, Życiowe porady… Liczba znajomych: 128

– Zawsze przedstawiaj się z imienia i nazwiska – mówi Elizabeth – po pół godziny rozmawiania z automatem i słuchania Vivaldiego, który ma umilić czas oczekiwania na połączenie, wydajesz się wtedy bardziej ludzki.

Kiedy dzwoni telefon człowiek powinien odczuwać jedynie pozytywne emocje – chyba, że od pół roku pracujesz na słuchawce w wielkiej korporacji. Telefon sprawia, że oblewa mnie zimny pot. To rozbudza lepiej niż poranne latte-macchiato. Tu-dum. Tu-dum. Tu-dum.

– Serwer znowu nie działa! Ja mam ważny e-mail do wysłania! – mój anonimowy rozmówca, który wyświetla się na ekranie komputera jako numer 2450 jest zdenerwowany. Jego firma ma zapewne długi. Czeka na ostateczną rozgrywkę. Na jego być albo nie być, a serwer nie działa. Za chwile jednak 2450 wyładuje się na mnie i przez resztę dnia będzie czuł się lepiej. Powrzeszczeć na kogoś; to działa lepiej niż mocne espresso. – Próbuje się do was dodzwonić od 40 minut. Czy tam u was ktoś w ogóle pracuje!?

Na moim piętrze jest 780 stanowisk pracy. Nie wiem jak to się ma do feng shui tego miejsca, ale architekt musiał stawać na głowie, aby zmieścić w tej małej klitce tyle zamkniętych boksów oddzielających nas od prawdziwego świata. W biurze nie ma okien. Nie ma potrzeby, abyś wiedział czy jest słoneczne popołudnie czy mroźna noc. Pracujemy na trzy zmiany. Od poniedziałku do poniedziałku. „Dla Państwa wygody od dzisiaj nasz dział obsługi klienta działa 24/h.” Ktoś z góry dostał za ten pomysł premię. Może nawet awans. Stać go było na zakup nowego samochodu.

– Hallo! Pan mnie posłucha! – krzyczy 2450 tak jakbym miał jakieś wyjście – Ja potrzebuję internetu. Natychmiast!

– Proszę podać swój numer abonenta. Zobaczę co da się zrobić.

Nie liczy się twoje imię i nazwisko, twoja data urodzenia, to czy jesteś kobietą czy mężczyzna i jaka jest twoja religia czy rasa. W świecie wielkich firm jesteś numer 2450 albo numerem abonenta. T-mind jest definicją korporacji. Mała firma stworzona, jak każda dobra tego typu historia, w piwnicy u jednego z założycieli – wybitnego programisty Tim’a Spong’a, który w dalszym ciągu jest jej właścicielem – a teraz również najbogatszym człowiekiem na świecie. T- mind na początku było tylko stroną obsługującą skrzynki e-mail. Twoje imię, nazwisko, inicjał @t-mind.com. Nic nadzwyczajnego. Dobrze działające coś, co zastąpiło w naszym świecie listy i faks. Firma rozwija się jednak. Dzięki nowatorskim pomysłom w przerażającym tempie rozrasta się w wyszukiwarkę internetową. Szybko zyskuje pozycję numer jeden. Wykupuje konkurencje. Jej akcje giełdowe okazują się hitem. Inwestorzy błagają o szanse. Amerykański sen staje się rzeczywistością. Firma przenosi się z piwnicy do małego biura. Następuje czas przełomu. Portale społecznościowe. Możesz napisać swoim sztucznym znajomym o pogodzie jaka jest za oknem. Możesz pokazać im co lubisz, a czego nie. Możesz być z nimi blisko, przez cały czas. I w tej dziedzinie T-mind okazuje się najlepszy. W dzisiejszych czasach nikt już nie pamięta o innych portalach. Jeśli nie istniejesz na T-mind, jeśli raz w tygodniu nie dasz znać znajomym o swoim ulubionym zespole, filmie, nie zrobisz zdjęcia swojego lunchu, nie podlinkujesz im jakiegoś wydarzenia, znaczy że nie żyjesz. Nie istniejesz. Nikt nie złoży ci życzeń urodzinowych, jeśli nie wpiszesz w swoim profilu, kiedy przyszedłeś na świat. Firma przenosi się z małego biurowca do nowoczesnego przeszklonego wieżowca. Na tym etapie T-mind zaczyna inwestować w każdą technologie. Kiedy masz naprawdę dużo pieniędzy możesz sobie na to pozwolić. Aktualnie T-mind to nie tylko największa i w sumie jedyna przeglądarka internetowa na świecie, portal społecznościowy, zbiór aplikacji i systemów napędzających komputery i telefony. To też telefonia komórkowa, współwłaściciel największych stacji medialnych, sponsor każdej kulturalnej imprezy i wiele więcej. Przy tak wielkim sukcesie nie dało się uniknąć teorii spiskowych, które tak uwielbiamy ponieważ pozwalają nam chociaż przez chwile wierzyć, że rozumiemy dzisiejszy świat. „T-mind przejmuje największego dostawcę energii na ziemi.” „T-mind pracuje, razem z CIA, nad oprogramowaniem szpiegującym użytkowników sieci.” „T-mind sponsorowany przez rząd?” „T-mind – korporacja czy narzędzie do manipulacji.” Tabloidowe tytuły straszą nagłówkami, a prawnicy firmy wygrywają dla niej milionowe odszkodowania. Nie istnieje coś takiego jak zła prasa, istnieją tylko nieudolni prawnicy. Firma otwiera kolejne siedziby na całym świecie. Jest viagrą na opadającą gospodarkę. W każdej historii jest ziarenko prawdy.

Numer 2450 okazuje się abonamentem numer 164354834.

– Proszę chwileczkę zaczekać. Sprawdzę w czym tkwi problem i zaraz Panu pomogę.

Przycisk „mute” to moja jedyna forma ucieczki. T-mind zapewnia ci elastyczny grafik, opiekę zdrowotną, karnet na basen, siłownie i spa. T-mind jednak nie uznaje długich przerw i urlopów, które pozwalałyby ci odpocząć. W naszych czasach pogrzeb stał się formą wakacji. Po cichu liczysz, że babcia w końcu kopnie w kalendarz, a ty będziesz mógł dodać jeden dzień do puli przysługujących ci wolnych w tym roku.

„Twój standardowy dzień pracy kończy się za 6 godzin” – głosi komunikat służący za pulpit mojego komputera – „Zachęcamy abyś został i popracował dłużej. Dziękujemy”.

Numer 2450, czyli abonent numer 164354834 ma niezapłacony rachunek za dany miesiąc. Pewnie o tym wie, ale i tak spędził 30 minut słuchając Vivaldiego. Może jest fanem muzyki klasycznej?

– Jack Spotter z tej strony. Dziękuje za oczekiwanie…

„Nigdy nie zapominajcie o słowach dziękuje, przepraszam, dzień dobry i do widzenia”, mówi Elizabeth ubrana w różowy kostium świnki.

– Niestety widzę, że rzeczywiście nie ma pan aktualnie dostępu do swoich usług – kontynuując rozmowę o klasyce, moje słowa są zaplanowane tak jak każdy dźwięk w 24 kaprysie Paganiniego, mimo że mogłyby wydawać się spontaniczne. – Przerwa nastąpiła z powodu nieuregulowanej kwoty za bieżący okres… – recytuje z pamięci.

– Pan myśli, że ja tego nie wiem! Zapłaciłem ten rachunek. Z waszego cholernego banku powiedzieli mi żebym zadzwonił do was! – T-mind to także filia banków i rachunkowości obsługująca największe firmy.

– W takim razie proszę chwileczkę poczekać, sprawdzę na Pana bankowym koncie czy przelew został wysłany prawidłowo. Jeśli tak, za chwilę odblokuje Panu usługę. Czy mógłbym prosić pana numer klienta banku?

– 22-56-888-912

– Zgadza się. Proszę podać swoją datę urodzenia w ramach weryfikacji pana tożsamości.

Dowiaduje się, że 22-56-888-912 urodził się w czerwcu. Niedługo skończy 53 lata. Z okazji zbliżających się urodzin zapuszczam do jego słuchawki, przyciskiem mute, Vivaldiego. Muzyka klasyczna podobno uspokaja. Po styczności z klientami firmy powoli zaczynam w to wątpić.

Rzeczywiście przelew przyszedł do nas z samego rana. Jak widać 53 latek jest na skraju rozpaczy. Z jego konta mogę wyczytać historię jego życia. Burzliwy rozwód i podział majątku zebranego z działalności dobrze prosperującej, małej firmy. Opłaty za coraz większe ilości alkoholu w osiedlowym sklepie. Przelewy zasilające konto na portalu w którym odszukać można młode dziewczyny szukające sponsora i długi, całą masę długów. Nawet nie zdajecie sobie sprawy czego można dowiedzieć się z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Śluz odc. 1 — czytnik · opowiadania