Fantastyka · 3 min czytania
Smerfiaki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Smerfiaki”.
Maciejas obudził się nad ranem z lekkimi zawrotami głowy. Wieczorny wypad na plantację grzybków halucynków okazał się nieco męczącym zajęciem, a zjedzenie kilku na surowo niezbyt dobrym pomysłem. Zrzucił z siebie wytarty koc i rozejrzał się po przyczepie kempingowej. Przy zarośniętym pleśnią stoliku zauważył wór z wieczornym zbiorem którego połowa zawartości rozsypana była na podłodze. Coś trafiło go w oko. - No co?! – zdenerwował się trąc załzawiony oczodół. Kolejny pocisk uderzył go w czoło. Hipis rozejrzał się wokoło. Ktoś bardzo malutki, skryty za stertą pudełek po maśle, strzelał w jego kierunku z procy. Kilkanaście malutkich kamyków nadleciało od metalowej szafki i trafiły go w ucho. Coś zatupało na stoliku i spomiędzy puszek po konserwie wybiegł w czerwonych ortalionach i jakby zrobionej z prezerwatywy czerwonej czapeczce mały, brodaty kurdupel. - To chyba te halucynki… - wybełkotał Maciej. - Smerfiaki, debilu! – odezwał się jakiś przykurcz. Ten z kolei miał niebieskie wdzianko. - Rozsmerfiłeś nam wioskę! – wydarł się brodacz. - E? – hipis podrapał się po głowie. Smerfiak wskazał na stertę grzybków. Fakt, coś było z nimi nie tak. Walały się małe deseczki, kilka grzybów było zrobionych z drewna, wokoło leżały połamane mebelki… - Kurcze… - gospodarz poczuł ukłucie sumienia. - Do roboty! – krzyknął przywódca kurdupli. Maciejas pozbierał zniszczone domki i ułożył na stole, w szafce znalazł klej WIKOL, kilka listewek, farbki i zabrał się do pracy.…