Akcja · 5 min czytania
Śmiertelna Pułapka cz.1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
- Uważaj! - krzyknęła dziewczyna. Lecz było już za późno. Stara zapadnia z wielkim hukiem zarwała się pod jego ciężarem. Jasne włosy dziewczyny poszybowały gdzieś do góry i zniknęły mu z oczu.
- Piotreek! - to ostatnie co usłyszał. Głuchy wrzask przerażonej przyjaciółki dobiegający jakby zza ściany. Stracił przytomność.
Ciemność. To pierwsze, co dotarło do jego świadomości po obudzeniu. Jakby ktoś go zamknął do namiotu cyrkowego, rozbitego w jakimś starym hangarze lotniczym.
Wilgoć i chłód. Kurtka Piotrka przemokła od lodowato zimnej wody skapującej gdzieś z sufitu, dając nieprzyjemne uczucie chłodu.
I wreszcie ta martwa cisza. Żadnych dźwięków. Jakby ktoś włączył wyciszenie.
Część 22 / 2
- Gdziejestmm... - niewyraźny pomruk był jak wystrzał armatni w tej ciszy. Nie zawsze można znaleźć odpowiedź na proste pytanie. Ale tym razem nie miał z tym problemu. Szybko przypomniał sobie górską wędrówkę, ulewny deszcz, wejście do jaskini, podziemny labirynt, tę zapadnię, Martę... Właśnie, co z Martą?
- Marta? Jesteś tu? - ktoś mu odpowiedział. Ale Piotrek nie był z tego zadowolony. Od własnego echa zbyt dużo się nie dowie.
Ściągnął plecak, który wciąż miał na plecach i po omacku zaczął szukać latarki. "Mam cię" pomyślał czując pod palcami walcowaty, podłużny przedmiot. Wyciągnął go i nacisnął przycisk. Nic się nie stało. W pierwszej chwili Piotrek pomyślał, że oślepł. Przypomniał sobie, że latarka padła dwie godziny temu. Dwie, zanim wpadł do tej dziury. Wiedział, że musi się stąd jak najszybciej wydostać. Wstał i zaczął powoli posuwać się przed siebie, cały czas dotykając jedną ręką ściany. Drugą rękę odruchowo wsunął do kieszeni kurtki. Uśmiechnął się czując w dłoni świecę i zapalniczkę. Zawsze to nosił. Zapaliwszy ją rozejrzał się. Mała, wybudowana z kamienia, kwadratowa piwnica. Nic specjalnego. Coś białego, leżącego w kącie, przykuło jego uwagę. Kiedy spojrzał na to, jeszcze intensywniej zaczął myśleć jak się stąd wydostać. Perspektywa spędzenia upojnej nocy z ludzkim szkieletem nie była zbyt miła dla Piotrka.
Piotrek zauważył jeszcze mały otwór w ścianie, na wysokości kostek.
- Dobra wiadomość: jest wyjście - pomyślał - zła: zakratowane. Ku jego uldze coś, co było kiedyś dębową kratką pękło pod wpływem jego dotyku. "Starość nie radość" rzucił sam do siebie, ładując się do wąskiego…