Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 4 min czytania

Smutna historia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

“Z drzewcem co ledwie tkwi zamiast masztu, lata mkna, ludzie wciaz bez swych zagli… Biora wdech, ale znow szans nie maja, by dogonic swoj czas, ktory nagli…

Trudno jest wierzyc wciaz swym marzeniom, ktore trwajac tak nudne sie staja. Trudno jest siebie ot tak przeskoczyc, gdy poprzeczke po skoku stracaja…”

To byl nastepny smutny wieczor przy ulicy Blotnej 24. Stefan siedzial w polmroku w swojej kawalerce, trzymajac na kolanach otwarty album ze zdjeciami z lat mlodzienczych. Przypatrywal sie uwaznie kazdej fotografii I czul ze dlawi go w gardle. Im dluzej sie przygladal tym bardziej bylo mu ciezko. Wracaly dawne, zapomniane chwile; te krotkie dni kiedy bywal zadowolony I byc moze szczesliwy, kiedy wiazal jeszcze jakies nadzieje z przyszloscia I w ogole zdecydowanie jasniej w nia patrzyl. Patrzyl na twarze, kiedys tak bliskie I wazne a teraz nie widziane od lat. Czul sie zapomniany. Przypominal sobie te wszystkie radosne znajomosci ktore stopnialy, przyjaznie ktore minely naruszone przez zab czasu I przygniatala go swiadomosc, ze to juz przeszlosc. I to odlegla. Byl sam.

“…pelna glowa ciagnie czesto cala reszte do dna, czasem trzeba sily by tak plynac dalej przez ten zal…”

A Stefan nie mial juz sil – dzialal powtarzajac schemat I rutyniarski bieg dni. Wstawal rano, jadl sniadanie, pil kawe, tkwil w biurze przez osiem godzin, jadl obiad, ogladal telewizje, jadl kolacje, szedl spac, wstawal rano, jadl sniadanie, tkwil w biurze… A kiedy ogladal sie wstecz nie potrafil sobie przypomniec nic co sprawialoby mu radosc. Na zewnatrz padal deszcz a przez otwarte okno czuc bylo jesien. Kawalerka wygladala dzisiaj jeszcze bardziej ponuro I…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%