Inne · 2 min czytania
Śniadanie miszczufff
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
1.
- Ej, co w moim kubku robi te zielsko ?? - zawowałem zdumiony, dostrzegając na drugim końcu stołu swój ulubiony kubek. Zerknęła. - Znajdę winowajce i postawię przed oblicze sprawiedliwości - groziłem teatralnie. Słońce wpadało jasno przez cienką szybę okna. - Ale Ty go już przecież nie używasz - zabrała głos. - Masz ten z Tetley'a, i ten z 'wszystko jest głupie'. Z nich ciągle pijesz. - I to nie zielsko tylko szczypiorek - dodała - Tamtego też używam, to mój pierwszy ulubiony. Jak nie da sie tego szczypiorku spalić to wyjmij to z mojego kubka. - Tomek ! Kręciła się po kuchni. Talerzyk, nóż, lodówka, kran znowu lodówka. - Ten smalec Cie zabije. Zalegnie Ci w żyłach i będziesz mial ten...no...- szukała słowa. - Podwyższony chorestelor - odparłem smarując chleb. - Dokładnie. To jak trucizna Wyjęła ser z lódówki. - Co on tak śmierdzi. - Jakiś taki słony, jak wczoraj próbowałem. - Ale przecież to Gouda... - Co z tego jaki to. Stary jakiś i tyle…