przyjazn · 2 min czytania
Sojusz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Królem Będąc w swym królestwie, Nierozumną ręką, Z bezmyślnymi ruchami rządzonym, Padam w końcu na kolana Przed Wami, Dawnymi Przyjaciółmi, Wodzami własnych metropolii, I raz pierwszy rozpoczynając myślenie, Błagam Nie jak wróg, A konfrater, Bym, po pierwszym stalowym szkielecie szkicu, Mógł most pod mocarstwo Wasze Podłączyć. Tam, gdzie stał kiedyś, I tam, gdzie ja go zburzyłem, Tak wolnomyślnie. Wasze zachowanie chciwym mi było. Nie dziwota, gdyż sam byłem pazerny. I dary wasze wydawały mi się zatrute, Choć nigdy przez nie nie chorowałem. Wojska wasze, myślał, na mnie trenujecie, Ale to ze mną przecie Śmialiście się, piliście i bawiliście Ze szczerymi oczami. Głupi byłem w urodzaju, Mądrość łapiąc w zarazie. Mroczne armie przyszłej ciemności Gwałcą szczyty gór, granice mych łańcuchów, I widzę, że strateg ich, Zimno Sercy, Jak na dnie…