Romans · 5 min czytania
Spotkanie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Noc była bardzo ciemna i bardzo gorąca. Dawid otworzył oczy i przez chwilę zastanawiał się czy jeszcze śpi czy może już się obudził. Zza otwartych na oścież okien dobiegało jedynie jednostajne skrzypienie świerszczy. Ciepłe powietrze delikatnie gładziło firanki, które falowały niczym dwa duchy zawieszone pod sufitem. Usiadł na skraju łóżka i stopami dotknął miękkiego dywanu. Jego nogi znalazły się w lekkiej poświacie światła jakie przebijało się przez oszklone drzwi. W kuchni na dole ktoś stukał naczyniami. Każdy człowiek zakłóca ciszę w swój własny i niepowtarzalny sposób. Wystarczy mieć dobry słuch żeby poznać kogoś bez otwierania oczu. Dawid miał dobry słuch i dlatego siedział w bezruchu zupełnie spokojnie. To było stukanie miłe dla ucha, jakby część egzystencji. Coś jak tykanie zegara. Gdy go zabraknie, pustka ciszy wydaje się nie do zniesienia. Dlatego słuchał tych dźwięków z przyjemnością. Położył się w poprzek łóżka rozrzucając ramiona najszerzej jak mógł. Patrzył przez okno na czubki drzew, które nieruchomo stały obok domu. Było na tyle ciemno, iż wokół widział tylko kształty wyprane z kolorów. I tylko firanki trupio blade odcinały się od otoczenia niczym niespokojne myśli w niedzielne popołudnie. Która była godzina? Nie wiedział dokładnie. Środek nocy. Może coś koło drugiej, może nieco wcześniej. Wiedział tylko, że jest potwornie gorąco. Był w samych spodniach od piżamy, ale jego skóra pokryta była kropelkami potu. Dźwięki na dole zamilkły, klapnął przełącznik od światła i w ciszy rozległy się odgłosy kroków. Najpierw stłumione na podłodze na dole, potem dudniące na schodach, a następnie niemal niesłyszalne na grubym, miękkim dywanie piętra. Dawid odwrócił głowę w kierunku drzwi, a te po chwili uchyliły się bezszelestnie. - Nie śpisz? – zapytała siadając na skraju łóżka. - Nie. Coś mnie obudziło.... Pokiwała głową. Dotknął jej pleców, a ona spojrzała na niego. Przez parę chwil patrzyli na siebie. - To chyba przez to, że jest tak gorąco – powiedział w końcu – A ty? Poszłaś się czegoś napić? - Tak. - Chyba też pójdę. Zaschło mi w gardle. - Przyniosłam ci – powiedziała podając mu szklankę – Nie musisz chodzić. Spojrzał jej w oczy. - Dziękuję. Ale skąd wiedziałaś, że nie śpię? - Czułam, że się obudzisz. Uśmiechnął się. Usiadł obok niej i wziął duży łyk wody. Ich nogi dotykały do siebie. Ona