Psychologia · 7 min czytania
Spotkanie dawno nie widzianej osoby wywołuje nowe
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Irracjonalny strach. Obawiamy się zawsze czegoś nierealnego. Czegoś, co rodzi się w naszych głowach. Tam się rozwija i wyżera nas od środka, uniemożliwiając jakikolwiek działanie. Nie możemy wtedy wyrazić siebie, stajemy się sztuczni i mało autentyczni. Blokada z czasem staje się coraz bardziej uciążliwa, zapadamy się w sobie. Coraz głębiej i głębiej. Na samo dno ciemnej czeluści. Jedyny ratunek to przerwanie tego, za wszelką cenę…
Po otwarciu drzwi do znanej mi już na pamięć knajpy jak zwykle zaskoczył mnie dym papierosowy, który buchnął mi prosto w oczy. Ten element jest oczywiście do przewidzenia, lecz za każdym razem zapominam o nim i daję się zaskoczyć. Przetarłem rękoma łzawiące oczy. Stopniowo mój wzrok przyzwyczajał się dymu. Po chwili czułem się znacznie lepiej. Z góry, docierała do mych uszów jak zwykle głośna muzyka. To świadczyło o tym, iż dzisiejszego dnia jest przednia zabawa. Natężenie muzyki w zależności od zabawy świadczyło o dobrym nastroju osób, które akurat znajdowały się w lokalu. Uśmiechnąłem się przekornie. Dzisiaj opuszczę ten lokal bardzo, byłem tego zupełnie pewien. Właściwie to jutrzejszego dnia, kiedy będzie świtało. Pewną ręką chwyciłem barierkę i począłem wchodzić na górę. Gdy miałem już postawić nogę na posadzce i wzrokiem omieść któż to ze znajomych znajduje się tutaj, omal nie wpadłem na postać która nagle przede mną wyrosła. Omal nie wpadłem na nią. Moje serce mocniej zabiło. Była to osoba, której dawno już nie widziałem, a która wiele dla mnie kiedyś znaczyła. Byłem prawie pewien, że to ona. Chciałem coś do niej powiedzieć, lecz ta wyminęła mnie i zaraz znikła. Wszedłem powoli na górę. Zorientowałem się, iż przy stoliku, który stał najbliżej baru siedzą prawie wszyscy moi znajomi. Gdy podszedłem do stolika, wszyscy byli już w dobrych humorach. Przywitałem się ze wszystkimi. Me oczy spostrzegły tutaj dwie osoby, a raczej dwie siostry dawno niewidzianej już osoby. - Dlaczego wasza siostra tak szybko wyszła? – zapytałem. - Nasza siostra? – spojrzały na mnie zdziwione. - To widocznie nie była ona. Ma dopiero przyjść. A co, chciałbyś ją zobaczyć? – zapytały się z dziwną domieszką czegoś w słowach. Nie potrafiłem tego rozgryźć, więc przyjąłem najbardziej defensywną obronę. - Czemu nie? Tyle jej nie widziałem. Ciekaw jestem, co tam u niej. - Powinna niedługo tutaj być. - To dobrze. Idę w takim razie kupić sobie piwo. Jak zwykle kupiłem piwo które cenię za jego smak i aromat. Musiałem chwilę porozglądać się, zanim znalazłem wolną pufę. Siadłem gdzieś z brzegu stolika. - Zgodzicie się ze mną iż spotkanie dawno nie widzianej już osoby wywołuje nowe emocje? – powiedziała jakaś osoba, która znajdowała się naprzeciwko mnie. Gdy się przyjrzałem, stwierdziłem iż jej nie znam. - A ty Fonzi co o tym sądzisz? – zapytała mnie jedna z jej sióstr. Znów z tym samym szelmowskim uśmiechem na ustach. Zamiast jednak odpowiedzieć jej na to pytanie, sam zadałem własne. - Co ma oznaczać ten uśmiech? – spojrzałem na nią podejrzliwie. - To już ty