Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 7 min czytania

Spotkanie po latach II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Następnego ranka Wiktoria obudziła się w wyśmienitym humorze. Otworzyła szeroko oczy a na jej twarzy wymalował się ogromny uśmiech. Tego dnia miała ochotę podjąć różnorakie działania. Wróciła do Wrocławia. Musiała jak najszybciej znaleźć pracę. W końcu wypadałoby posiadać stałe źródło dochodów, żeby zapłacić za mieszkanie, które wynajmowała u pewnej, starszej kobiety. Wiktoria miała swój własny kąt. Niewielka kawalerka. Duży pokój, kolejny – nieco mniejszy, gdzie znajdowało się łóżko, na którym wypoczywała, kuchnia i łazienka. Kiedy tylko przyjechała do Wrocławia zaczęła zastanawiać się czy nie mogłaby mieszkać przez jakiś czas z rodzicami, ale natychmiast zrezygnowała z tego pomysłu gdyż stwierdziła, że byłaby zbyt wielkim ciężarem. Z resztą, jej wiek nie pozwala na czynienie takich kroków. Wolała unikać życia cudzym kosztem.

Rodzice Wiktorii nie zdawali sobie nawet sprawy, że ich córka wróciła do Wrocławia, do domu. Byli święcie przekonani, że aktualnie spaceruje sobie gdańskimi uliczkami wraz z ukochanym Markiem. Jakże oni są naiwni, pomyślała i uśmiechnęła się ironicznie.

Jasnowłosa zrzuciła z siebie kołdrę i natychmiast podniosła się z łóżka. Powędrowała w stronę kuchni. Postanowiła zaparzyć sobie herbatę – taką, jaką zawsze uwielbiała. Owocowa z cynamonem. Nalała wody do czajnika elektrycznego, włączyła go. Otworzyła szafkę, z której wyjęła swój ukochany, czerwony kubek z białym napisem „Nescafe”. Do środka wsadziła torebkę z listkami herbaty i innych roślin, które nadawały cudowny aromat temu napojowi. Dosypała łyżeczkę cukru. Kiedy woda osiągnęła temperaturę stu stopni Celsjusza czajnik automatycznie wyłączył się a Wiktoria zalała wrzątkiem torebkę herbaty wraz z cukrem. Odstawiła delikatnie czajnik, po czym chwyciła za łyżeczkę i wymieszała cały, cudowny wywar. Po kilku chwilach, gdy herbata nabrała konkretnego koloru, z pomocą łyżki, wyjęła nie nadającą się już do niczego torebeczkę. Wyrzuciła ją do kosza na śmieci.

Ujęła w dłonie czerwony kubek i poszła w kierunku niewielkiego salonu, zwanego niezbyt trafnie – dużym pokojem. Postawiła wyśmienity wywar na drewnianym stoliku, poczym została całkowicie pochłonięta poszukiwaniem pilota od telewizora. Kiedy wreszcie go znalazła, z dziką satysfakcją nacisnęła na jeden z guziczków. Telewizor włączył się wydając z siebie charakterystyczny trzask. Wiktoria usiadła po turecku i z nadzieją przełączała programy... Sądziła, że wreszcie znajdzie coś dla siebie. Coś co ją zainteresuje. Niestety, wśród pięciu programów nie było ani jednego, który w jakiś sposób mógłby przyciągnąć jej uwagę. Nic, zupełnie nic. Och, chyba zbyt wiele wymagam od tego głupiego urządzenia, pomyślała Wiktoria i wcisnęła czerwony guzik na pilocie. W sekundę zniknęła kolejna, długonoga piękność, która z wdziękiem zajadała się jogurtem „Bakomy”.

Wiktoria sięgnęła po herbatę. Chyba doszła do wniosku, że gnicie na kanapie, przed telewizorem nie ma, w dniu dzisiejszym najmniejszego sensu. Postanowiła, więc, zaraz po wypiciu cudownie kojącego napoju udać się do łazienki, zażyć codziennej kąpieli, następnie ubrać się i wyjść na miasto. Najlepiej kupić codzienną gazetę i poszukać ofert pracy. Możne znalazłaby coś konkretnego z przyzwoitym wynagrodzeniem? Nie ma na co czekać, trzeba działać – i tak jak pomyślała, tak zrobiła. Szybko dopiła herbatę i niezgrabnie udała się w stronę skrzypiących drzwi.

Zrzuciła z siebie jedwabną koszulę nocną. Otworzyła drzwiczki od…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Spotkanie po latach II — czytnik · opowiadania