Wróć do katalogu

Spotkanie po latach II

Kolejna część opowiadania "Spotkanie po latach". Szczerze powiedziawszy nie wiem jaki będzie efekt końcowy tejże historii. Tworzy się sama ;)

cataris, opublikowano , 7 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Następnego ranka Wiktoria obudziła się w wyśmienitym humorze. Otworzyła szeroko oczy a na jej twarzy wymalował się ogromny uśmiech. Tego dnia miała ochotę podjąć różnorakie działania. Wróciła do Wrocławia. Musiała jak najszybciej znaleźć pracę. W końcu wypadałoby posiadać stałe źródło dochodów, żeby zapłacić za mieszkanie, które wynajmowała u pewnej, starszej kobiety. Wiktoria miała swój własny kąt. Niewielka kawalerka. Duży pokój, kolejny – nieco mniejszy, gdzie znajdowało się łóżko, na którym wypoczywała, kuchnia i łazienka. Kiedy tylko przyjechała do Wrocławia zaczęła zastanawiać się czy nie mogłaby mieszkać przez jakiś czas z rodzicami, ale natychmiast zrezygnowała z tego pomysłu gdyż stwierdziła, że byłaby zbyt wielkim ciężarem. Z resztą, jej wiek nie pozwala na czynienie takich kroków. Wolała unikać życia cudzym kosztem.

Rodzice Wiktorii nie zdawali sobie nawet sprawy, że ich córka wróciła do Wrocławia, do domu. Byli święcie przekonani, że aktualnie spaceruje sobie gdańskimi uliczkami wraz z ukochanym Markiem. Jakże oni są naiwni, pomyślała i uśmiechnęła się ironicznie.

Jasnowłosa zrzuciła z siebie kołdrę i natychmiast podniosła się z łóżka. Powędrowała w stronę kuchni. Postanowiła zaparzyć sobie herbatę – taką, jaką zawsze uwielbiała. Owocowa z cynamonem. Nalała wody do czajnika elektrycznego, włączyła go. Otworzyła szafkę, z której wyjęła swój ukochany, czerwony kubek z białym napisem „Nescafe”. Do środka wsadziła torebkę z listkami herbaty i innych roślin, które nadawały cudowny aromat temu napojowi. Dosypała łyżeczkę cukru. Kiedy woda osiągnęła temperaturę stu stopni Celsjusza czajnik automatycznie wyłączył się a Wiktoria zalała wrzątkiem torebkę herbaty wraz z cukrem. Odstawiła delikatnie czajnik, po czym chwyciła za łyżeczkę i wymieszała cały, cudowny wywar. Po kilku chwilach, gdy herbata nabrała konkretnego koloru, z pomocą łyżki, wyjęła nie nadającą się już do niczego torebeczkę. Wyrzuciła ją do kosza na śmieci.

Ujęła w dłonie czerwony kubek i poszła w kierunku niewielkiego salonu, zwanego niezbyt trafnie – dużym pokojem. Postawiła wyśmienity wywar na drewnianym stoliku, poczym została całkowicie pochłonięta poszukiwaniem pilota od telewizora. Kiedy wreszcie go znalazła, z dziką satysfakcją nacisnęła na jeden z guziczków. Telewizor włączył się wydając z siebie charakterystyczny trzask. Wiktoria usiadła po turecku i z nadzieją przełączała programy... Sądziła, że wreszcie znajdzie coś dla siebie. Coś co ją zainteresuje. Niestety, wśród pięciu programów nie było ani jednego, który w jakiś sposób mógłby przyciągnąć jej uwagę. Nic, zupełnie nic. Och, chyba zbyt wiele wymagam od tego głupiego urządzenia, pomyślała Wiktoria i wcisnęła czerwony guzik na pilocie. W sekundę zniknęła kolejna, długonoga piękność, która z wdziękiem zajadała się jogurtem „Bakomy”.

Wiktoria sięgnęła po herbatę. Chyba doszła do wniosku, że gnicie na kanapie, przed telewizorem nie ma, w dniu dzisiejszym najmniejszego sensu. Postanowiła, więc, zaraz po wypiciu cudownie kojącego napoju udać się do łazienki, zażyć codziennej kąpieli, następnie ubrać się i wyjść na miasto. Najlepiej kupić codzienną gazetę i poszukać ofert pracy. Możne znalazłaby coś konkretnego z przyzwoitym wynagrodzeniem? Nie ma na co czekać, trzeba działać – i tak jak pomyślała, tak zrobiła. Szybko dopiła herbatę i niezgrabnie udała się w stronę skrzypiących drzwi.

Zrzuciła z siebie jedwabną koszulę nocną. Otworzyła drzwiczki od…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych