Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 4 min czytania

Stanisław&Fred: Klaun Śmieszek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Stanisław nie miał nic przeciwko klaunom. Stanisław żył w swoim świecie ,a klauni żyli w cyrku. I wszystko było w porządku. Jedni nie przeszkadzali drugim i wszyscy byli zadowoleni. I mogłoby się tak ciągnąć i całe dekady gdyby nie klaun Śmieszek. Otóż wyżej wymieniony klaun postawił sobie za punkt honoru poprawienie humoru Stanisława [a taka poprawa potrzebna nie była...] ,ale zacznijmy od początku. Zaczął się rok szkolny i Stanisław musiał z powrotem zacząć uczyć w miejscowym gimnazjum. Nie był z tego faktu specjalnie zadowolony bo młodzież była trochę oporna na wiedze i pewnie dlatego był trochę nie miły gdy zadzwonił do niego telefon w pewne październikowe popołudnie... -Słucham?- rzekł Stanisław. -Hej przyjacielu! Cieszysz się?- usłyszał w słuchawce piskliwy głos. - Spadaj- rzekł i odłożył słuchawkę. Nie cierpiał jak kretyni przerywają mu oglądanie telewizji. Gdyby tylko wiedział na co się tym samym skazał..... Następnego dnia koło południa ktoś zadzwonił do drzwi. Stanisław poszedł otworzyć i zobaczył klauna. I to nie byle jakiego ,ale takiego najprawdziwniejszego z najprawdziwniejszych klaunów. Miał wymalowaną twarz i inne klaunowe rzeczy... -Smutno ci przyjacielu?- spytał bez ogródek. -Mój odkurzacz jeszcze działa-trzasnął drzwiami Stanisław. Jednak na kursach dla klaunów i takich rzeczy Śmieszka uczyli. Obiegł dom dookoła i wszedł przez otwarte okno. -Uśmiech proszę! Dzień jest taki piękny....- nie dokończył gdyż był zajęty unikiem przed lecącym w jego stronę bełtem z kuszy. Twarda sztuka.... Jednak nie z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%